Reklama

Pierwszy mecz na swoim stadionie i pierwsza wygrana Olimpii

27/08/2011 20:46

Olimpia Elbląg po 19 latach powróciła na zaplecze ekstraklasy, a do szóstej kolejki kibice w Elblągu musieli czekać, by na żywo zobaczyć swoich piłkarzy w walce o ligowe punkty. Inauguracja okazała się udana, a elblążanie po bramkach Marcina pacana i Bartosza Iwana pokonali Polonię Bytom 2:1 (2:0).

Było to pierwsze spotkanie Olimpii na własnym boisku i jak przed meczem podkreślali zawodnicy i sztab szkoleniowy, bardzo ważny mecz z punktu psychologicznego. Elblążanie mimo, że rozpoczęli mocno zdenerwowani, to jako pierwsi opanowali nerwy. W 6 min. po szybkim kontrataku w polu karnym Łukasza Zaniewskiego faulował Marcin Dziewulski i arbiter bez wahania wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł kapitan elblążan Marcin Pacan, całkowicie zmylił golkipera i mocnym strzałem w lewy róg posłał piłkę do siatki.

Szybko zdobyta bramka sprawiła, że elblążanie nieco się cofnęli, oddając pole gry rywalom. Czyhali na kontrataki, które tego dnia były bardzo groźne. Rywale nie byli dłużni dlatego raz po raz kibice oglądali akcja zarówno pod bramką Olimpii jak i Polonii. Tyle, że z tych akcji ofensywnych niewiele wynikało.

W naszym polu karnym dwoił się i troił Marcin Pacan, a w środku pola rządził Andrzej Matwijów. Ten ostatni rozegrał jedno z lepszych spotkań w ostatnim czasie i jeżeli utrzyma ten poziom, to powinien częściej otrzymywać szanse gry od trenera Grzegorza Wesołowskiego.

- Mecz bardzo ciężki, ale cieszymy się z trzech punktów - powiedział po spotkaniu Andrzej Matwijów, zawodnik Olimpii. - Dużo dała szybko strzelona bramka, bo ustawiła nieco spotkanie. Mi grało się bardzo dobrze, bo lubię grać w środku. Czy tym meczem zasłużyłem na pierwszy skład nie wiem, o tym decyduje trener, ja mogę powiedzieć tyle, że jestem dobrej myśli.

Zobacz jak relacjonowaliśmy ten mecz:
[live]77[/live]

Polonia do przerwy niby starała się długo grać piłką, ale nie przynosiło to zamierzonych efektów. Za to nadziewali się na szybkie kontry Olimpii. W 44 min. po dośrodkowaniu Mateusza Kołodziejskiego z prawej strony w polu karnym Bartosz Iwan wyskoczył najwyżej i gdyby lepiej przymierzył, to pokonałby bramkarza Polonii. Niestety piłka przeszła tuż nad poprzeczka.

Chwilę później ten sam zawodnik mógł popisać się asystą. Po rzucie rożnym Olimpia wyprowadziła błyskawiczny kontratak po czym przed polem karnym gości znalazło się trzech piłkarzy z Elbląga i jeden z Bytomia. Niestety Iwan źle dograł do wychodzącego na czystą pozycję Kołodziejskiego i piłka na rzut rożny skierował obrońca Polonii.

Do rzutu rożnego podszedł Matwijów, znów wstrzelił piłkę w pole karne, a tam zupełnie niepilnowany Iwan z bliskiej odległości skierował ją głową do siatki, zdobywając gola w ostatniej minucie pierwszej odsłony.

- Dobra centra Matwijowa, Pacan jeszcze musnął piłkę, ta trafiła wprost do mnie i nie zostało nic innego jak skierować ja do bramki - skomentował cala akcję Bartosz Iwan z Olimpii. - Bardzo się cieszę, że w końcu strzeliłem pierwszą bramkę dla Olimpii w tej lidze i mam nadzieję, że to dopiero początek.

Po przerwie elblążanie zadowoleni z dwubramkowego prowadzenia znów oddali pole rywalom, którzy nie potrafili jednak sforsować naszej defensywy. Za to gospodarze ponownie wyprowadzali szybkie kontry. Po jednej z nich w 56 min. Krzysztofa Kaczmarczyka faulował Dziewulski, a że wcześniej miał już żółtą kartkę, to musiał opuścić plac gry.

- Było to nieodpowiedzialne zachowanie, bo w momencie kiedy mieliśmy przewagę jednego zawodnika, trzeba było w tym upale pograć piłką, rozejść się bardzo szeroko i mecz by się szybko zakończył - powiedział w czasie konferencji prasowej trener Grzegorz Wesołowski.

Olimpia cieszyła się z przewagi zaledwie cztery minuty. Faul Marcina Stańka na Piotrze Kornackim sędzia nie mógł inaczej ocenić jak tylko brutalny, za co pokazał elblążaninowi czerwoną kartkę. Siły się wyrównały, a chwilę później piłka wpadła do bramki Olimpii. Tyle że gol nie został uznany, gdyż Daniel Tanżyna był na spalonym.

Goście do końca meczu starali się odwrócić losy pojedynku, ale udało im się zdobyć tylko jedną bramkę. W 85 min., tuż przed polem rzut wolny wykonywał Jakub Świerczok, piłka przeszła przez elbląski mur i wpadła tuż obok interweniującego Stodoły.

Rywale jeszcze w ostatnich minutach mogli doprowadzić do wyrównania, ale tym razem szczęście dopisało gospodarzom. W polu karnym Krzysztof Michalak strzelił z ostrego kąta, a piłkę zmierzającą do bramki wybił Paweł Wojciechowski. Pretensji po tej akcji do arbitra nie krył szkoleniowiec Polonii, który domagał się rzutu karnego.

- Wymagamy od arbitra konsekwencji, jeśli w podobnej sytuacji, tyle że przed naszym pole karnym dyktuje dla Olimpii rzut wolny, to nie ważne czy jest to początek meczu czy 90 minuta powinien w tym przypadku zrobić to samo. A że faul był w polu karnym, to powinien być rzut karny - mówił rozgoryczony po meczu Dariusz Fornalak, trener Polonii.
kmf

Olimpia Elbląg - Polonia Bytom 2:1 (2:0)
1:0 - Pacan (6-k.), 2:0 - Iwan (45.), 2:1 - Świerczok (85.).
Olimpia: Stodoła - Szary, Wojciechowski, Pacan, Staniek, Matwijów, Sierant (58" Lubenow), Zaniewski, Kaczmarczyk, Kołodziejski, Iwan (53" Banasiak, 82" Dremliuk).
Polonia: Balaż - Chomiuk, Tanżyna, Gamla, Michalak, Pietrowski, Dziewulski, Pokotyliuk (46" Alancewicz), Kornacki (66" Mąka), Świerczok, Wojsyk (70" Góral).
Żółte kartki: Kaczmarczyk, Sierant, Iwan, Banasiak (Olimpia) - Dziewulski, Alancewicz (Polonia).
Czerwone kartki: Staniek 60" (Olimpia) - Dziewulski 56" za drugą żółtą (Polonia).


[football]39,6[/football]

[gallery=4]19823[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama