Reklama

Plac czerwony, tu była kiedyś gęsta zabudowa

21/08/2015 07:59

W następstwie zniszczeń wojennych i powojennych rozbiórek w Elblągu powstało wiele pustych i niezabudowanych przestrzeni oraz placów. Jednym z nich jest plac, który kilkadziesiąt lat temu nazywano „placem czerwonym” - obecnie jest to Plac Konstytucji.

Do 1945 roku dzisiejszy plac Konstytucji przecinała ulica, która nazywała się Wewnętrzna Grobla Młyńska (dzisiaj ul. 1 Maja) i Zewnętrzna Grobla Młyńska (ul. Traugutta). Przebiegała tędy również Grobla Św. Jerzego. Ten obszerny kwartał miejski został w zasadniczym stopniu zabudowany na początku XX wieku i po I wojnie światowej. Powstały takie obiekty jak oddane w 1912 r. gimnazjum Henryka von Plauena (dzisiaj Urząd Miejski), czy oddany w 1914 r. gmach sądu okręgowego. Mieściły się tutaj zarówno nowoczesne kamienice mieszkalne jak i zakłady pracy, lokale usługowe oraz gastronomia. Wymienić trzeba w tym miejscu znaną i lubianą cukiernię działająca przy Wewnętrznej Grobli Młyńskiej 49, której właścicielami byli Thea i Rudolf Koppenhagen. Gdy po 1933 r. ulicę tę przemianowano na „Adolf-Hitler-Straße” elblążanie żartowali, iż jest to teraz „Ahaaa-Straße”… lub nazywali ją po prostu „Avus” - w nawiązaniu do nazwy zachodnioberlińskiej obwodnicy.
[piano]
Obok tej kawiarni-cukierni znajdował się jeden z kilku sklepów delikatesowych W. Kümpel"a, który swoje wyroby reklamował zwrotem „Znawcy (koneserzy) kupują kawę u Kümpel’a” (Kenner Kümpel Kaffe kaufen). W pobliżu działała też konkurencyjna cukiernia Heinricha Urbutta. Kilkanaście metrów od cukierni Koppenhagena stał słup z zegarem nazywanym popularnie „Persil-Uhr”. Było to ulubione miejsce zakochanych par oraz spotkań elbląskiej młodzieży. Za zegarem rozpościerała się fabryka likierów, rumu i cykorii „Haertel & Co”, która produkowała takie alkohole jak „Ostry Szczupak” czy „Węgorz na Uwięzi”. Dalej, w kierunku dzisiejszej ul. Traugutta, stała manufaktura Oskara Stedefelda i sklep mleczarski firmy H. Schroetera.

Na rogu Grobli Św. Jerzego i Świętojańskiej (obecnie ul. 3 Maja) znajdował się hotel „Rabchen” (Kruczek), a obok, w kierunku nieistniejącego już kina Syrena, znajdowało się przedstawicielstwo samochodowej firmy „Mercedes”.
W rejonie dzisiejszego Pomnika Odrodzenia jeszcze do lat 70. ubiegłego wieku stał zabytkowy Młyn Dolny. Natomiast do 1945 r. funkcjonowała tutaj fabryka poduszek, pierzyn i materacy Juliusa Klimowskiego (1882-1934). Jego willa, w której jeszcze w latach 70. miała swoje podwoje Filmoteka Polska (Filmos), została po oddaniu Pomnika Odrodzenia rozebrana. Nie pasowała bowiem do nowo wykreowanej „socrealistycznej panoramy” tego miejsca. Dzisiaj w tych miejscach jest Plac Konstytucji udekorowany blaszanym pomnikiem - tzw. Pomnikiem Odrodzenia.

Warto w tym miejscu skreślić parę zdań o działającym tutaj młynie i fabryce J. Klimowskiego. Tenże razem z bratem Isaakiem założył w Insterburgu (obecnie Czerniachowsk) pierwszą w Prusach Wschodnich fabrykę pierzyn wypełnianych piórami i puchem. Po I wojnie światowej, gdy nastał czas inflacji i kryzysu światowego, Julius Klimowski z żoną Anną przeniósł się do Elbląga. Tutaj w 1926 r. kupił młyn parowo-wodny, zwany Młynem Dolnym - w przeciwieństwie do Młyna Górnego, który stał naprzeciwko dzisiejszej Szkoły Muzycznej. Woda do obu młynów pobierana była na wysokości zamkniętego kilka lat temu basenu miejskiego, a następnie biegła Kanałem Młyńskim wzdłuż ulicy Spacerowej i przepustami do ulicy Traugutta - po jej lewej stronie. Przejęty przez J. Klimowskiego Młyn Dolny został otworzony jako młyn wodno-parowy około 1930 roku - stąd też widoczny na zdjęciu duży komin kotłowni.

Zakład funkcjonował bardzo dobrze, ale nowy właściciel długo się nim nie nacieszył. Zmarł w 1934 r. w następstwie powikłań powstałych po operacji wyrostka robaczkowego. Jako członek miejscowej gminy żydowskiej został pochowany na kirkucie przy ulicy Brzeskiej/Browarnej. Po jego śmierci młyn parowy oraz fabryka pierzyn i poduszek była zarządzana przez jego żonę Annę i syna Horsta. Rodzina Klimowski była wówczas zaprzyjaźniona i skoligacona z rodziną miejscowego fabrykanta pędzli i szczotek – S. Neumanna. Niestety, po 1933 r. a więc po dojściu nazistów do władzy, dla elbląskich Żydów nadszedł najgorszy czas. Byli szykanowani i wywłaszczani.

Wdowa Anna Klimowski z drugim synem Hansem, po wielu perypetiach, wyjechała z Elbląga do Palestyny. Z zachowanych dokumentów wynika, że Młyn Dolny pozostawał krótko po 1933 r. w rękach rodziny Klimowski, a fabryka pierzyn i poduszek jeszcze do 1938 r. W Izraelu mieszka dzisiaj Shmuel Klimowski, wnuk założyciela elbląskiej fabryki. Odwiedził swe rodzinne miasto w 2007 r. Niżej podpisanemu obiecał że przyjedzie tutaj w 2016 r. i przywiezie wiele ciekawych dokumentów na temat Młyna Dolnego, fabryki pierzyn i poduszek oraz dramatycznej ucieczki jego rodziny z Elbląga przed nazistami …
Lech Słodownik

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama