Reklama

Policjant miał wypadek na służbie. Teraz musi bronić się w sądzie

04/01/2012 21:10

Jest 21 sierpnia 2010 r. Wojciech Klarkowski wraz z drugim funkcjonariuszem pełnią patrol na motocyklach pod Elblągiem. Zauważają kierowcę, który jedzie z nadmierną prędkością. Mimo sygnałów kierowca nie zatrzymuje się i odjeżdża. Funkcjonariusze ruszają w pościg. Po chwili Klarkowski traci panowanie nad maszyną i uderza w pojazd zaparkowany na poboczu. Funkcjonariusz zostaje ciężko ranny.

Wojciech Klarkowski ma 25 lat, w policji służył od 5 lat, w tym od dwóch lat w drogówce.
— W wyniku wypadku doznałem złamania twarzoczaszki, złamania nosa i szczęki. Mam wstawione płytki tytanowe w przednim dole czaszki — opowiada pan Wojciech.

Mężczyzna po wypadku spędził w szpitalu ponad miesiąc.
— Po jego opuszczeniu dowiedziałem się, że przeciwko mnie toczy się postępowanie, które ostatecznie wykazało, że przyczyniłem się do wypadku — mówi. — Według policji ruszyłem z miejsca zbyt gwałtownie, ale to nieprawda.

Policjant w trakcie pościgu może nie stosować się do przepisów, jeżeli jednak spowoduje zdarzenie drogowe, to bez względu na wszystko odpowiada tak samo jak zwykły obywatel.
— Policjant w trakcie pościgu musi zachować szczególną ostrożność i mieć świadomość, że porusza się pojazdem w inny sposób niż pozostali użytkownicy drogi — mówi mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy elbląskiej policji. — W związku z tym musi szczególnie uważać i czasem myśleć za siebie i za innych.

Mężczyzna nie przyznał się do winy i nie przyjął kary za wykroczenie drogowe.
— Bo nie czuję się winny. To nie był mój pierwszy pościg — mówi. — Uważam, że normalnie ruszyłem do pościgu, a zawiniła zła nawierzchnia drogi.

Sprawa trafiła więc do sądu, który w listopadzie 2011 r. uznał go winnym. Mężczyzna został ukarany niewielką grzywną. Odwołał się od wyroku, a Sąd Apelacyjny uznał skargę za zasadną. 17 stycznia Sąd Okręgowy ponownie zajmie się jego sprawą.
— Tu nie chodzi o wysokość kary — tłumaczy Klarkowski. — Do wypadku doszło w pracy, w trakcie pościgu i nie z mojej winy. Należy mi się odszkodowanie.

Wyrok skazujący za niezachowanie szczególnej ostrożności może go tego pozbawić.
— Jest tak, że jeśli policjant rażąco przyczynił się do powstania szkody, to odszkodowanie może być niewypłacone, jeśli jest współwinny, to może dostać tylko połowę odszkodowania — mówi pan Wojciech.
rm

Poszkodowany policjant wielokrotnie korzystał z pomocy elbląskiej komendy. Było to wsparcie różnego rodzaju, począwszy od propozycji pomocy psychologicznej, po pomoc i wsparcie finansowe, zwrot kosztów leczenia w wysokości około 10 tys. złotych - zarówno od związków zawodowych, jak i z funduszu Komendanta Miejskiego Policji - mówi mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama