Reklama

Prawie cały Elbląg będzie strefą płatnego parkowania

22/06/2011 16:10

Odpowiedź na pytanie, na których miejskich parkingach w Elblągu można parkować za darmo, po 30 czerwca nie będzie sprawiała kłopotu. Będzie też bardzo krótka, bo ograniczy się do dwóch słów: "na żadnych".

W najbliższy czwartek, właśnie 30 czerwca, odbędzie się sesja Rady Miejskiej, której jeden z punktów przewiduje podjęcie uchwały faktycznie likwidującej możliwość darmowego parkowania w mieście.
 Uchwała, jeśli oczywiście radni ją przegłosują, wejdzie w życie najprawdopodobniej już w lipcu (w dwa tygodnie od dnia jej ogłoszenia w dzienniku urzędowym województwa warmińsko-mazurskiego). 


— Będziemy chyba jedynym tej wielkości miastem w Polsce, w którym nie będzie ani jednego darmowego parkingu — mówi Wojciech Postek, 55-letni elblążanin. — Władza chwaliła się likwidacją słupków na starówce. Cóż z tego, jeśli w tym rejonie miasta nie będzie można zaparkować auta bez uiszczenia sutej opłaty.


Mieszkańcy Starego Miasta i innych obszarów miasta będą mogli stawiać auta na darmowych miejscach postojowych, administrowanych przez wspólnoty mieszkaniowe, ale goście - zarówno elblążanie, jak i turyści, płacić będą za pierwszą godzinę postoju 2 złote, za drugą godzinę - 2,40 zł, a za trzecią - 2,80 zł. Każda następna godzina kosztować już będzie "tylko" dwa złote. Można też kupić abonament miesięczny - wyniesie on 25 zł od osób prywatnych i 50 zł od firm.

Do poszerzenia strefy płatnego parkowania w Elblągu przymierzała się już poprzednia władza, prezydenta Henryka Słoniny.

— Udało się tego uniknąć — mówi Jerzy Wilk, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej z Prawa i Sprawiedliwości. — Na nasz wniosek usunięto też projekt uchwały w tej sprawie z punktu obrad ostatniej sesji, 26 maja.

Jerzy Wilk zapowiada, że jeżeli uchwała stanie ostatecznie na sesji 30 czerwca, to on i pozostali radni PiS będą głosować przeciw.

Z niepopularności uchwały dobrze zdaje sobie sprawę Jerzy Wcisła, przewodniczący Rady Miejskiej.

— Dróg i parkingów jest w naszym mieście za mało w stosunku do potrzeb. Gdyby tak było, nie byłyby potrzebne regulacje prawne. Niestety tak nie jest — mówi lider elbląskiego samorządu. — W Unii Europejskiej jest trend, by za dane dobro płacił ten, który z tego dobra korzysta — tłumaczy radny. — Mówienie, że coś jest za darmo, to fikcja, bo przecież wówczas dane zadanie finansowane jest z pieniędzy publicznych - ściąganych od wszystkich podatników, także tych którzy z tego, co opłacają nie korzystają — dodaje Jerzy Wcisła.
wch

Czytaj także: Rewolucja na elbląskiej starówce. 115 nowych znaków drogowych

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama