Reklama

Prokurator żąda dożywocia dla "Kulawego" i 3 innych oskarżonych

22/08/2011 13:53

Kar dożywotniego więzienia zażądał dzisiaj prokurator dla Jana R., Marcina K., Radosława H. oraz Marcina G., oskarżonych o zabicie dwóch mężczyzn ze Szczecina w procesie grupy przestępczej, którą miał kierować Jan R., pseudonim Kulawy.

Podczas poniedziałkowego (22.08) posiedzenia sądu w procesie grupy przestępczej, którą miał kierować Jan R. z Kisielic, prokurator kontynuował swoje ostatnie wystąpienie w tym procesie. Przez blisko cztery godziny (bo tylko tyle może trwać jedna rozprawa ze względu na stan zdrowia sparaliżowanego Jana R.) przedstawiał wydarzenia z 30 maja 2003 r., kiedy to mieli zginać dwaj mężczyźni ze Szczecina Jerzy O. i Stanisław B. Ich ciał nigdy nie udało się odnaleźć. Prokuratura oskarżyła o zabójstwo szefa gangu oraz Marcina K., Marcina G. i Radosława H. 


Ofiary współpracowały z Janem R. przy przemycie papierosów na wielką skalę do Niemiec. Według zeznań świadków, 30 maja udali się do Kisielic, by tam odebrać 100 tys. euro, jakie winny był im Jan R. Od tamtej pory ślad i słuch po nich zaginął.
O winie mężczyzn, według oskarżyciela, świadczą nie tylko zeznania świadków, ale także bilingi połączeń telefonicznych wykonanych tego dnia między oskarżonymi. 
Prokurator przypomniał także zeznania brata Kulawego - Czesława R. Ten wspominał o spotkaniu z bratem, podczas którego miał usłyszeć: "zrobiłem z tymi ch... porządek" oraz "jak musieli zdechnąć, to się tym nie interesuj i ch... ci do tego". 
Mężczyzna później odwołał swoje zeznania.

— Dużo jest niewiadomych w tej sprawie — przyznał prokurator Andrzej Litwińczuk. — Ale te wszystkie poszlaki układają się w całość. Finał wydarzeń 30. maja jest taki, że Stanisław B i Jerzy O. dojechali do Kisielic. A później słuch o nich zaginął. Ich śmierć nie była przypadkowa.

Ostatnia rozmowa
na kwadrans przed 18
Jego zdaniem, wszystkim kierował Jan R. Tego dnia, 11-krotnie dzwonił do Marcina K., sześciokrotnie do Marcina G. oraz trzykrotnie do Radosława H. Analiza bilingów wykazała natomiast, że ci oskarżeni nie zadzwonili do siebie ani razu między godz. 18.27 a 21.42. To zdaniem prokuratora świadczy o tym, że byli wtedy razem.
Jerzy O. po raz ostatni zadzwonił do swojej małżonki o godz. 17.45. Rozmowa trwała raptem 37 sekund. Mężczyzna był zaniepokojony, mówił o trudnych rozmowach. Kiedy za chwilę żona oddzwoniła do niego, w jego telefonie włączyła się poczta telefoniczna.


Prokurator zażądał dla całej czwórki kar dożywotniego więzienia.
 W procesie, jaki w 2006 r. rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Elblągu, oskarżonych jest w sumie 15 osób. Prokurator będzie kontynuował wystąpienie w najbliższy czwartek. Wtedy dowiemy się, jakich kar zażąda dla pozostałych oskarżonych. Grupa jest oskarżona m.in. o handel narkotykami, wielomilionowy przemyt papierosów i spirytusu. Oskarżonym zarzucono ponad 100 różnych przestępstw.


Arkadiusz Kolpert

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama