Prezydent powołał Radę Sportu, która ma m.in. doradzać kierunki rozwoju elbląskiego sportu. — Obawiamy się, że rada będzie działała tak jak w latach poprzednich - to znaczy bardzo kiepsko — obawiają się działacze i sportowcy z Elbląga.
— Liczę, że dialog, kompromisy, wsparcie fachowców postawią elbląski sport na nogi. Zależy mi nie tylko na rozwoju sportu kwalifikowanego, ale przede wszystkim na rozwoju sportu amatorskiego – powiedział powołując radę Grzegorz Nowaczyk. Kontrowersje wśród elbląskich sportowców i działaczy budzi jednak skład rady. Na szesnaście osób, aż dwanaście to prezesi lub wiceprezesi klubów. Nie ma za to byłych sportowców i osób nie związanych obecnie z żadnym klubem i stowarzyszeniem. Zabrakło także menedżerów sportu, którzy mogliby być ciałem doradczym dla elbląskich klubów, które bardzo często borykają się z problemami finansowymi.Prezydent Grzegorz Nowaczyk powołał Radę Sportu, która ma być ciałem doradczym. Inicjatywa zacna tyle, że... poprzedni prezydent Henryk Słonina także miał taką samą radę, którą tworzyli niemal sami prezesi klubów sportowych. Rada doradzała, ale głównie w temacie podziału stypendiów. Dziś sytuacja się powtarza. Radą zawładnęli prezesi klubów, wśród których są też i tacy, co bardziej znają się na sytuacjach kryzysowych, niż na zarządzaniu klubem. Są oczywiście też i ci co od lat związani są ze sportem i znają go od podszewki. Ale kiedy przyjdzie do podziału finansów, to znów zapewne wygrają partykularne interesy, a sport zejdzie na drugi plan. A nie lepiej było utworzyć radę z byłych sportowców i ludzi, którzy dziś nie są związani z żadnym klubem? A miało być tak pięknie panie prezydencie.
Krzysztof Fedak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!