Reklama

Rodzice protestują przeciwko likwidacji oddziału pediatrycznego

25/08/2011 18:29

W sekretariacie prezydenta Nowaczyka powiedziano nam, że on nie zajmuje się służbą zdrowia. Od tego ma być wiceprezydent Lewandowski. Obu panów zresztą w ratuszu nie było — mówią elblążanki, które złożyły wczoraj pismo z protestem przeciwko planom przeniesienia oddziału pediatrycznego ze szpitala miejskiego.

Plany przeniesienia, a jak uważają protestujący - likwidacji oddziału pediatrycznego - straszą od wielu miesięcy personel oddziału i głównych zainteresowanych, czyli rodziców dzieci. Wszyscy obawiają się o los małych pacjentów.


— W przypadku naszych podopiecznych konieczna jest bardzo szybka diagnostyka i konsultacja. Dziecko, a opieką obejmujemy osoby do 18 roku życia, trafia do nas przeważnie w sytuacjach nagłych, wymagających bardzo szybkiej i zdecydowanej reakcji — mówi ordynator Alicja Olszak-Rudzińska. —
 W takich sytuacjach liczą się już nie godziny, a minuty, a bywa, że i sekundy. 


— Nasi pacjenci już w dniu przyjęcia mogą mieć wykonane wszystkie potrzebne badania i konsultacje specjalistyczne, warunkujące dalszy proces leczenia — stwierdza Beata Wójcik, zastępca ordynatora oddziału pediatrycznego. — Nie zapewnia tego żadna inna placówka służby zdrowia znajdująca się między Gdańskiem i Olsztynem — dodaje.


Mały pacjent trafiający na oddział pediatryczny może od razu skorzystać z wszechstronnej pomocy wszystkich oddziałów i specjalistów Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. W ciągu niespełna godziny stan dziecka mogą skonsultować kardiolodzy, neurochirurdzy, onkolodzy, reumatolodzy, okuliści...
Jeszcze mogą zbadać, chciałoby się powiedzieć, gdyż po przenosinach oddziału do szpitala miejskiego nie będzie to, przynajmniej według jego pracowników, możliwe.


— Chodzi tu o specjalistyczny sprzęt, który zostanie w szpitalu wojewódzkim oraz pozbawienie nas możliwości szybkiej, natychmiastowej diagnostyki i konsultacji — tłumaczy ordynator Alicja Olszak-Rudzińska.



Obawy pracowników oddziału podzielają rodzice dzieci. Pod pismem protestującym przeciwko wyprowadzce pediatrii ze szpitala wojewódzkiego zebrano aż dwa tysiące podpisów. Rodzice uważają, że jest to "nieprzemyślana inicjatywa podszyta względami komercyjnymi oraz absurdalnymi pomysłami typu: karetki wożące chore, zbolałe dzieci na badania".


"Karetkowego leczenia" boją się też pracownicy oddziału pediatrycznego. Choć z ulicy Żeromskiego, gdzie znajduje się szpital miejski, na ulicę Królewiecką - miejsca szpitala wojewódzkiego, gdzie są i pozostaną nadal oddziały specjalistyczne - nie jest daleko, to jednak, jak stwierdza ordynator, odległość ta może pochłonąć niepotrzebnie czas, którego brak może przynieść nieodwracalne skutki.


— W dodatku, kto będzie jechał z takim dzieckiem na Królewiecką lub do szpitala wojskowego, w sytuacji, gdy w godzinach nocnych na oddziale będzie znajdował się tylko lekarz dyżurny. Zostawi dzieci, wsiądzie do karetki i pojedzie — pyta retorycznie ordynator. — XXI wiek nie jest chyba czasem na leczenie karetkowe — dodaje.





Rodzice protestujący przeciwko przenosinom zarzucają także władzom Elbląga niedotrzymanie wcześniejszych ustaleń. 
"Na spotkaniu 3 listopada 2010 roku u wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego ustaliliśmy, że ewentualne, przyszłościowe utworzenie oddziału pediatrycznego w innym elbląskim szpitalu, konsultowane będzie z komisją, w skład której mieli zostać powołani również rodzice. Nagle dowiadujemy się, że dyrektorzy trzech elbląskich szpitali oraz wiceprezydent Tomasz Lewandowski 18 sierpnia podpisali porozumienie, w ramach którego do 31 października 2011 roku zostanie przeniesiona pediatria ze szpitala wojewódzkiego do szpitala miejskiego" — napisali w piśmie złożonym wczoraj w biurze Rady Miejskiej.


Rodzice nie tracą nadziei, że uda się zmienić niepopularną decyzję. Są jednak zaniepokojeni tym, że program najbliższej sesji Rady Miejskiej (2 września) przewiduje podjęcie uchwały w sprawie m.in. oddziału pediatrycznego. 
— Będziemy prosić radnego Janusza Nowaka, przewodniczącego komisji zdrowia, by umożliwił nam uczestnictwo w posiedzeniu komisji, która odbędzie się dzień przed sesją — mówi Joanna Marciniak, jedna z sygnatariuszek protestu.

— Będziemy chcieli przekonać radnych do naszych racji.
 Jednego radnego protestujący już "przekonali". Jerzy Wilk, wiceprzewodniczący RM z PiS, przenosinom oddziału zawsze był przeciwny.
— Będę sugerował, by punkt dotyczący tej sprawy zdjąć z porządku obrad najbliższej sesji — powiedział nam wczoraj radny.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama