Mirosław B. (52 lata) miał ponad trzy promile alkoholu w organizmie kiedy wsiadał do samochodu. Daleko nim nie zajechał, bo zaledwie 50 metrów. Swoją terenową hondę zaparkował na drzewie.
Wczoraj (14.02) około godziny 12.00 policjanci patrolujący okolice Młynar zauważyli rozbitą na drzewie terenową hondę. We wnętrzu auta nikogo nie było. Po chwili podszedł do nich mężczyzna, który powiedział, że samochód należy do niego. Mężczyzna twierdził, że wpadł w poślizg i uderzył w drzewo.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!