Reklama

Rura niezgody skłóciła sąsiadki. Nadleśnictwo deklaruje pomoc

22/04/2012 15:05

Do mojego mieszkania jest doprowadzona woda. Jest wodomierz. Terminowo płacę za wodę. Mimo tego wodociągi chcą mi odciąć wodę, jeśli nie zgodzę się udostępniać jej sąsiadce. Nie pozwalają mi zakręcić wody, nawet gdy wyjeżdżam na dłużej z domu — opowieść Lucyny Pańczyna z Krasnego Lasu brzmi niewiarygodnie, jednak problem ten jest jak najbardziej realny.

Lucyna Pańczyna i jej sąsiadka Elżbieta to emerytki, które wcześniej pracowały w Nadleśnictwie Elbląg. Obie panie wykupiły od nadleśnictwa mieszkania w bliźniaku przy ul. Makuszyńskiego, na terenie Krasnego Lasu. Dokąd budynek należał do nadleśnictwa, problemów nie było.

— Przez moje mieszkanie przebiega rura doprowadzająca wodę do sąsiadki. U mnie jest również licznik — opowiada emerytka. — Wspólnie rozliczałyśmy się za wodę płacąc do nadleśnictwa.

Teraz sytuacja się zmieniła. Nadleśnictwo dom sprzedało i wypowiedziało Elbląskiemu Przedsiębiorstwu Wodociągów i Kanalizacji umowę o dostarczanie wody. Nowe umowy powinny podpisać właścicielki mieszkań - każda swoją. Problem w tym, że podłączenie jest tylko jedno.

— Za około miesiąc wyjadę na trzy tygodnie do sanatorium. Nie zostawię przecież odkręconej wody w tym czasie — mówi pani Lucyna. — Jak pod moją nieobecność pęknie rura i zaleje mi mieszkanie, to sąsiadka dołoży się do remontu? — pyta retorycznie emerytka. — Dlatego nie chcę, żeby przez moje mieszkanie przebiegała rura z wodą do sąsiadki.

— Też nie chciałbym takiego podłączenia wody — przyznaje Andrzej Kurkiewicz, zastępca dyrektora ds. technicznych EPWiK. — Nie jest też w naszym interesie odcinanie wody tym paniom — zapewnia i dodaje: — Jednak obecny układ techniczny sieci nie pozwala na świadczenie usług dwóm odbiorcom.

Co panie powinny więc zrobić?

— Wystąpić do nas z wnioskiem o przygotowanie odpowiedniej dokumentacji i na własny koszt wykonać przyłącza — informuje Andrzej Kurkiewicz. — Panie mogą się również "dogadać" i korzystać z wody na dotychczasowy zasadach, czyli umowa zostanie podpisana z jedną z nich, a one między sobą będą się rozliczały.

To jednak mało prawdopodobny scenariusz, bo panie za sobą nie przepadają. Andrzej Kurkiewicz jest zdziwiony, że Nadleśnictwo sprzedając mieszkania nie pomyślało o zapewnieniu swobodnego dostępu do mediów obu paniom.

— Mogliśmy to zrobi, ale paniom zależało na szybkim kupnie tych mieszkań (procedury sprzedaży trwały blisko 5 lat-red.), a taka inwestycja odwlekłaby w czasie sprzedaż o kolejny rok — tłumaczy nadleśniczy Mariusz Potoczny. — Teraz próbowaliśmy mediacji między paniami, ale bez skutku.

Po rozmowie z nami nadleśniczy zadeklarował, że podejmie jeszcze jedną próbę pomocy.

— Zorientujemy się, jaki byłby koszt wykonania przyłączy do tych mieszkań i zaproponujemy paniom sfinansowanie tego w oparciu o pożyczkę remontową z funduszu socjalnego Nadleśnictwa Elbląg — mówi Mariusz Potoczny.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama