Reklama

Sąd: ciężko ranny w wypadku policjant sam sobie winien

17/01/2012 15:22

To prędkość, niedostosowana do warunków drogowych spowodowała poślizg motocykla, najechanie na krawężnik i w konsekwencji uderzenie w stojący na poboczu samochód — uznał sędzia Piotr Żywicki utrzymując w mocy wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie policjanta, który miał wypadek na służbie.



Wojciech Klarkowski ma 25 lat. W policji służył od 5 lat, w tym dwa lata w drogówce. Jego pracę w policji zakończył poważny wypadek, do którego doszło 21 sierpnia 2010 r. w Żurawcu koło Elbląga.

Tego dnia wraz z drugim funkcjonariuszem pełnią patrol motocyklowy pod Elblągiem. W pewnym momencie zauważają kierowcę, który jedzie z nadmierną prędkością. Mimo sygnałów kierowca nie zatrzymuje się i odjeżdża. Funkcjonariusze ruszają w pościg. Po chwili Klarkowski traci panowanie nad maszyną i uderza w pojazd zaparkowany na poboczu.

— W wyniku wypadku doznałem złamania twarzoczaszki, złamania nosa i szczęki. Mam wstawione płytki tytanowe w przednim dole czaszki — opowiada pan Wojciech.


Komenda policji, w wyniku przeprowadzonego postępowania, uznała, że policjant przyczynił się do wypadku. 

— Według policji ruszyłem z miejsca zbyt gwałtownie, ale to nieprawda — mówi były funkcjonariusz.

Policjant w trakcie pościgu może nie stosować się do niektóre przepisów, jeżeli jednak spowoduje zdarzenie drogowe, to bez względu na wszystko odpowiada tak samo jak zwykły obywatel.


Mężczyzna nie przyznał się do winy i nie przyjął kary za wykroczenie drogowe. Sprawą zajął się Sąd Rejonowy, który uznał mężczyznę winnym wykroczenia w ruchu drogowym i ukarał 200-złotową grzywną. Klarkowski odwołał się od tego wyroku.

Dzisiaj Sąd Okręgowy utrzymał wyrok w mocy. 

— Faktem jest, że droga, na której doszło do wypadku nie jest w najlepszym stanie, ale policjant powinien to przewidzieć — uznał sędzia Żywicki.

Wojciech Klarkowski twierdzi, że wpadł w poślizg, bo na drodze zalegał żwir.
 Sąd odrzucił również tezę, że motocykl mógł być niesprawny - nie potwierdził tego biegły. 

— A i sam obwiniony nie zgłaszał wcześniej takich zastrzeżeń — przypomniał sędzia.


Czytaj także: Policjant miał wypadek na służbie. Teraz musi bronić się w sądzie

Decydujące było zeznanie świadka, który stwierdził, że policjant ruszając w pościg "przegazował" motor.

— Drugi z policjantów biorących udział w pościgu nie miał żadnych problemów — zauważył.


Wyrok jest prawomocny. To oznacza, że o jego kasację może wystąpić jedynie Rzecznik Praw Obywatelskich lub Prokurator Generalny. Wyrok znacznie komplikuje też sytuację byłego funkcjonariusza - w Wojewódzkiej Komendzie Policji w Olsztynie toczy się obecnie postępowanie w sprawie zadośćuczynienia za uszczerbek na zdrowi, który powstał w trakcie pracy.


Obrońca Klarkowskiego na gorąco nie chciał komentować orzeczenia elbląskiego sądu.

— Złożę wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku i po analizie zdecydujemy, czy wystąpimy do Rzecznika Praw Obywatelskich — stwierdził mecenas Krzysztof Janik.


Wojciech Klarkowski, który domagał się uniewinnienia lub ponownego rozpatrzenia sprawy, po wyjściu z sali sądowej nie krył rozgoryczenia.

Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama