Reklama

Sąd uznał, że długu nie ma. Firma windykacyjna i tak go ściga

04/10/2014 08:56

Chociaż sąd ponad 12 lat temu stwierdził, że pan Janusz nie ma żadnego długu wobec firmy telekomunikacyjnej, to firma windykacyjna straszy go kolejnymi pismami. Mężczyzna zastanawia się nad zawiadomieniem prokuratury.

Początków tej historii trzeba szukać w 2000 r., kiedy to Janusz Dyl z Młynar postanowił kupić telefon komórkowy. Zdecydował się na ofertę ówczesnej firmy PTK Centertel.

Bo nie było zasięgu
Telefon kupił w salonie w Elblągu dokładnie 23 marca 2000 r. Szybko okazało się jednak, że z nowego nabytku nie będzie miał większego pożytku. A to dlatego, że w miejscowości pana Janusza po prostu nie było... zasięgu. Więc po co komu taki telefon?

— Przejechałem całe Młynary w poszukiwaniu zasięgu. Niewiele to dało. Wróciłem więc do salonu w Elblągu — wspomina pan Janusz. — Kierowniczka salonu przeprosiła mnie za sytuację. Tłumaczyła, że faktycznie powinna na to zwrócić uwagę. Po sprawdzeniu okazało się, że firma przez najbliższy rok nie przewiduje rozbudowy sieci w okolicach Młynar. Oddałem więc telefon, pani kierowniczka napisała pismo, w którym potwierdziła zwrot. Myślałem, że to kończy sprawę.

Tak jednak nie było. Jeszcze w tym samym miesiącu wystawiony został pierwszy rachunek dla pana Janusza do zapłaty. — Był na kwotę 51 zł i 12 gr. Zdziwiłem się, bo telefonu nie używałem i zaraz go oddałem. W salonie usłyszałem, że to na pewno pomyłka — wspomina mężczyzna. — Tylko, że w kolejnych miesiącach przychodziły do mnie kolejne rachunki. W sumie otrzymałem ich pięć. Skontaktowałem się także z centralą firmy. Wszędzie słyszałem, że to na pewno pomyłka — dodaje.

Sprawia trafia do sądu
„Pomyłka” trafiła jednak do sądu. PTK Centertel domagała się od pana Janusz opłacenia pięciu rachunków oraz kary za przedwczesne zerwanie umowy. W sumie chodziło o blisko 900 zł. Sąd Rejonowy w Braniewie wyrokiem z 29 maja 2002 r. oddalił powództwo PTK Centertel wobec niego o zapłatę. Czyli potwierdził, że mieszkaniec Młynary nic firmie telekomunikacyjnej nie jest winny. Wyrok braniewskiego sądu uprawomocnił się niecały miesiąc później. Wydawało się, że teraz już naprawdę można o sprawie zapomnieć. Tym bardziej, że mijały kolejne lata…

Sprawa nieszczęsnego telefonu wróciła po dziewięciu latach. W lipcu 2011 r. pan Janusz odebrał pismo z bydgoskiej firmy windykacyjnej EGB. Ze zdziwieniem przeczytał, że jego dług wynosi blisko 2,9 tys. zł. Firma zaproponowała mu nawet 20 procent umorzenia zobowiązania przy jednorazowej wpłacie.

— Poinformowałem firmę o prawomocnym wyroku sądu, który odrzucił powództwo PTK Centertel wobec mnie. Sądziłem, podobnie jak w 2002 r., że to kończy całą sprawę — mówi teraz mężczyzna.
Firma jednak nie zamierza rezygnować, o czym mieszkaniec Młynar przekonał się ostatnio. Pod koniec września otrzymał z Bydgoszczy kolejne pismo. Tym razem dowiedział się, że jego dług wynosi już 3265 zł, a firma straszy go skierowaniem sprawy do sądu. Sądu, który już raz w tej sprawie się wypowiedział i to jednoznacznie.

— Na szczęście przechowuję wszystkie dokumenty dotyczące tej sprawy. Zastanawiam się jednak, co by było, gdybym tych dokumentów nie miał — mówi teraz mężczyzna, który sam zastanawia się nad zawiadomieniem prokuratury o nękaniu go.

Skontaktowaliśmy się z bydgoską firmą pytając m.in. o to na jakiej podstawie domaga się od pana Janusza pieniędzy. Na odpowiedzi czekamy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama