Reklama

Skarżą się na tłok i zaduch w Biurze Obsługi Klienta Energi

09/09/2014 11:17





Jadwiga Wedeł do Biura Obsługi Klienta Energi mieszczącego się przy ul. Hetmańskiej udała się, by załatwić sprawę za swoją 78-letnią mamę. Kobieta jest rozżalona, że w kolejce musiała spędzić aż dwie i pół godziny. — W sali było tłoczno. Nie było czym oddychać. Musiałam czekać prawie 2,5 godziny. Co prawda mogłam wyjść na zewnątrz, ale przecież musiałam pilnować kolejki. Jak w takiej sytuacji miałaby sobie poradzić moja starsza mama — pyta elblążanka.




Jak wyjaśnia Beata Ostrowska, rzecznik prasowy Grupy Energa dzień, w którym pani Jadwiga przyszła załatwić swoją sprawę był wyjątkowy. 


— Zdarzają się dni ze wzmożonym ruchem. Tak było w opisywanym dniu. Dlatego też stale promujemy wśród klientów i zachęcamy ich do korzystania z innych, wygodnych form kontaktu z naszą firmą, gdyż wiele spraw można dzisiaj załatwić bez konieczności odwiedzania punktu sprzedaży, poprzez czynne całą dobę elektroniczne Biuro Obsługi Klienta lub naszą infolinię — informuje Ostrowska. — Stale monitorujemy liczbę klientów odwiedzających nasze placówki i staramy się organizować ich pracę w sposób jak najbardziej optymalny tak, aby z jednej strony obsługa przebiegała sprawnie, z drugiej natomiast, aby koszty nie obciążały funkcjonowania placówki.
Rzeczniczka zapewnia też, że Energa bierze pod uwagę informacje i uwagi swoich klientów.



My do placówki na Hetmańskiej wybraliśmy się wczoraj, by sprawdzić, jak sytuacja wygląda tego dnia. W południe, w kolejce oczekiwało tam 12 osób, dwie załatwiały swoje sprawy przy okienkach.

Jednym z petentów był Juliusz Olszewski. 

— Mieszkam czterdzieści kilometrów od Elbląga — mówi pan Juliusz. — Przyjechałem taksówką, żeby było szybciej. Dojazd autobusem do Elbląga i powrót do domu zajęłyby mi o wiele więcej czasu. Czekam tu już ponad godzinę. I nie jestem zadowolony z obsługi.


Jacek Serowiecki przyszedł w poniedziałek do placówki jedynie po to, by uzyskać informację. 
— Mam numerek 65, teraz obsługiwany jest 45. Minęło 10 minut, a w kolejce nic się nie ruszyło. Na sali wszystkie miejsca siedzące są już zajęte, więc wolę postać na ulicy — mówi elblążanin.


Jak twierdzi, już podczas pobierania numerka można się pogubić. Pan Jacek szukał hasła pasującego do jego sprawy, ale nie znalazł. Nacisnął więc klawisz, który nie odpowiadał jego sprawie i wziął numerek. 
— Więc gdy już odstoję swoje, może się okazać, że nacisnąłem nie na te guzik, co trzeba i mogę zostać odesłany — żali się mężczyzna.


Inny klient dostał numerek w "prezencie".
— Koleżanka dała mi swój i udało mi się załatwić sprawę szybko. Inaczej czekałbym w kolejce ze dwie godziny — cieszy się. 

kr

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama