Reklama


Spłata długu albo zmiana adresu. Żarty się skończyły



25/09/2012 16:42

Mieszkaniowi dłużnicy, którzy nie byli zainteresowani spłatą swoich zaległości w ratach, częściowym ich umorzeniem, albo wręcz odpracowaniem i nie przejmowali się wiszącym nad nimi wyrokiem eksmisyjnym, nie mogą już spać spokojnie. Niedługo będą musieli wybierać: spłata długu albo zmiana adresu.




Nowy adres będzie wskazany przez wynajętą przez ZBK firmę - fachowców od przeprowadzania eksmisji. "Klientami" firmy będą dłużnicy, wobec których wyczerpane już zostały wszystkie prawne możliwości odzyskania należnych miastu pieniędzy. Co więcej, najprawdopodobniej stać ich na płacenie czynszu, chociaż komornik - mający wgląd tylko w ewidencjonowane źródła dochodów - często nie ma z czego ściągnąć ich należności.
 W Elblągu działa już, wynajęta przez ZBK firma, która ma sposoby na ujawnienie tych mniej oficjalnych źródeł dochodów dłużników. 


— Jeżeli okaże się, że dana osoba pieniądze jednak ma, postaramy się ją przekonać, że swój dług warto spłacić. Bo jeżeli tego nie zrobi, może w najbliższym czasie spodziewać się eksmisji do pomieszczenia tymczasowego — mówi Marcin Toczyski, prezes firmy windykacyjnej z Gdańska.




Agnieszka Kozoń, dyrektor ZBK zastrzega, że do pomieszczeń tymczasowych będą przeprowadzani tylko ci oczekujący na eksmisję dłużnicy, którzy nie mają orzeczonego przez sąd prawa do lokalu socjalnego. Na tymczasowe lokum nie czeka się latami, tak jak na mieszkanie socjalne.

— Jesteśmy skuteczni, bo dysponujemy pomieszczeniami tymczasowymi, do których w każdej chwili możemy przeprowadzić wskazanych nam dłużników — podkreśla Maciej Stalinger, właściciel wałbrzyskiej firmy, zajmującej się zarządzaniem wierzytelnościami. 


Pomieszczenia tymczasowe muszą nadawać się do zamieszkania, posiadać dostęp do źródła wody i toalety, ale mogą się one znajdować poza budynkiem. Do większego mieszkania można wprowadzić kilka zupełnie sobie obcych osób.



— Przez pierwszy miesiąc nasi lokatorzy są zwolnieni z wszelkich mieszkaniowych opłat. To jest czas dany im na znalezienie sobie jakiegoś innego lokum. Jeżeli im się to nie uda, mogą nadal u nas mieszkać, ale już nie za darmo — zastrzega Maciej Stalinger.


Właściciel nie zdradza, jakie opłaty za zajmowanie pomieszczenia tymczasowego pobiera jego firma.


— To zależy od standardu lokalu i od liczby mieszkających w nim osób. Nasi lokatorzy nie płacą oddzielnie za prąd, wywóz śmieci, czy wodę. Wszystkie te koszty mieszczą się w jednej, zryczałtowanej kwocie — wyjaśnia Maciej Stalinger.


Firma dysponuje pomieszczeniami tymczasowymi o różnym standardzie: od lokali z ubikacjami na korytarzu po mieszkania z centralnym ogrzewaniem. 

— Oczywiście zawsze spełniony jest warunek minimalnej powierzchni - 5 m kw. na osobę. W przeciwnym razie komornik nie dopuściłby do eksmisji — podkreśla Maciej Stalinger.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama