Reklama

Uczcili pamięć ofiar Sprawy Elbląskiej


17/07/2012 17:41

Zebraliśmy się w tym miejscu ku pamięci tych wszystkich, którzy doświadczyli aktu stalinowskiego terroru — powiedział w czasie uroczystości Leszek Sarnowski, dyrektor Departamentu Kultury UM w Elblągu. — Nie chcemy robić wokół tego wielkiego szumu, wielkiego święta, ale moim zdaniem gest w postaci wiązanki kwiatów, zapalonego znicza czy chwili refleksji przyda się każdemu mieszkańcowi miasta.

Dziś władze miasta złożyły kwiaty i zapaliły znicze pod pomnikiem Ofiar Sprawy Elbląskiej. 63 lata temu ówczesne władze aresztowały ponad 100 osób. Był to najbardziej odczuwalny w Elblągu akt stalinowskiego terroru. W nocy z 16 na 17 lipca 1949 r. spłonęła hala produkcyjna nr 20 zakładów mechanicznych Zamech w Elblągu. Po pożarze, pod zarzutem sabotażu, Urząd Bezpieczeństwa aresztował ponad 100 osób.

Część aresztowanych nie miała żadnych związków z Zamechem. Ich areszt miał charakter polityczny. Były wśród nich osoby, które w czasie wojny przebywały we Francji i po wojnie wróciły do kraju. Jednym z aresztowanych był obecny honorowy obywatel Elbląga Stanisław Wójcicki, który wówczas kierował jako strażak akcją pożarniczą, a dzień później został oskarżony o współpracę z wywiadem amerykańskim.

— W tamtych latach mieliśmy do czynienia z wieloma paradoksami okresu stalinowskiego, które warto przypominać, by nie uległo to zatraceniu — uważa Sarnowski. — Wiem, że ma powstać książka na ten temat i wówczas uda się wyjaśnić do końca, kto brał w tym udział, kto był inspiratorem i kto w imieniu władzy ludowej ferował te wyroki.

Aresztowani elblążanie zostali oskarżeni o tworzenie siatki szpiegowskiej. Troje z aresztowanych skazano na śmierć, sześcioro na długoletnie więzienie. Wiele osób zmarło podczas śledztwa lub krótko po nim. Wyroki śmierci otrzymali wówczas Jean Bastard, Alojzy Janasiewicz, Andrzej Skrzesiński.

— Te wyroki śmierci na szczęście nie zostały wykonane, natomiast nie pamiętam dokładnie ile, ale chyba dwie osoby zostały doprowadzone do takiego stanu, że popełniły samobójstwo — dodaje szef Departamentu Kultury.

Kilka osób skazano na długoletnie więzienie. Podczas śledztwa zmarł Henryk Zając, którego ciało znaleziono w celi. W 1956 roku wszystkich skazanych uniewinniono.
kmf
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=odnHwxoB8Po[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama