Reklama

Widać i czuć, czym sąsiad pali w piecu

07/10/2014 17:35

Rozpoczyna się sezon grzewczy i wraz z nim wracają problemy elblążan, podtruwanych przez sąsiadów gęstym, trującym dymem, wydobywającym się z ich kominów. Mieszkańcy doskonale wiedzą, kto wrzuca do swoich pieców śmieci, bo to widać i czuć. W poprzednim sezonie grzewczym strażnicy przyjęli 79 interwencji w sprawie „czarnego, śmierdzącego i gryzącego dymu”.

Za spalanie odpadów w piecach grozi mandat do 250 zł, a jeżeli sprawa trafi do sądu, za zanieczyszczanie środowiska można zapłacić nawet 5 tysięcy złotych. To nie odstrasza jednak ludzi, którzy próbując „oszczędzać” na opale wrzucają do pieca co popadnie: meblową sklejkę, plastikowe opakowania, kartony po mleku i sokach, folię, czy gumowe odpadki.



Złudne oszczędności

— To są złudne oszczędności, bo płacimy za nie zdrowiem — ostrzega Karolina Wiercińska ze Straży Miejskiej w Elblągu. — Podczas spalania śmieci powstają szkodliwe dla ludzi tlenki węgla i azotu, dwutlenek siarki, cyjanowodór, metale ciężkie, a także rakotwórcze dioksyny i furany.

Palenie śmieci jest nie tylko zabójcze dla zdrowia, ale też nieekonomiczne. Piec i przewody kominowe szybciej się zużywają i niszczeją pod wpływem kontaktu z produktami spalania np. plastikowych opakowań, czy stolarskiej sklejki. W efekcie koszty remontu mogą być wyższe od kwot zaoszczędzonych na opale.

Nietrudno zauważyć, w którym domu palone są śmieci. Unoszący się z komina dym jest wówczas bardzo ciemny, a jego zapach zmusza wszystkich okolicznych mieszkańców do zamykania okien.



Tylko w drastycznych przypadkach

— Zgłoszenia w przypadku podejrzenia spalania przez kogoś odpadów można przekazywać do Straży Miejskiej pod bezpłatny numer 986 — przypomina Karolina Wiercińska.

W ubiegłym sezonie grzewczym strażnicy przyjęli 79 interwencji w sprawie "czarnego, śmierdzącego i gryzącego dymu".

— Najczęściej takie sygnały się potwierdzają — mówi Wojciech Kawczyński, zastępca komendanta Straży Miejskiej. — Chociaż zdarza się też, że ktoś pokazuje nam swój skład opału, a my w nim widzimy tylko węgiel lub koks i drewno. W takich sytuacjach nie udowodnimy, że ktoś wrzuca też do pieca np. stolarską sklejkę...

Wojciech Kawczyński przyznaje, że strażnicy rzadko karzą mandatami osoby, spalające w swoich piecach śmieci.
 — Mandaty, najczęściej w wysokości 250 zł, wypisujemy tylko w najbardziej drastycznych przypadkach — podkreśla zastępca komendanta. — Na 79 interwencji, było ich zaledwie kilka.




Pouczenia są skuteczne

Najczęściej interwencje dotyczą osób w trudnej sytuacji materialnej, których - jak podkreśla zastępca komendanta - naprawdę nie stać na kupno opału w potrzebnych ilościach. 
— W takich sytuacjach poprzestajemy na pouczeniach — dodaje.

Oczywiście „pouczony” lokator może w każdej chwili spodziewać się kolejnej wizyty strażników miejskich, którzy sprawdzą, czy do jego pieca nie trafiają już odpady.
 — Najczęściej pouczenie wystarcza i sąsiedzi nie skarżą się już więcej na zanieczyszczanie w ich okolicy powietrza — mówi Wojciech Kawczyński. 


gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama