Reklama

Witold Gintowt-Dziewałtowski wystartuje w wyborach z listy PO

24/08/2011 17:46

Poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski wystartuje w październikowych wyborach do senatu z listy Platformy Obywatelskiej. — Uważam, że mogę się jeszcze do czegoś przydać, a SLD dało mi wyraźnie znać, że mnie nie potrzebuje — tłumaczył swoją decyzję podczas środowej konferencji.

Od poniedziałku Witold Gintowt-Dziewałtowski jest kandydatem do senatu z listy PO. Od wtorku nie jest z kolei członkiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

— Wiedziałem, że moja decyzja wzbudzi kontrowersje, to dla mnie też przykre wydarzenie — przyznaje poseł.


Witold Gintowt-Dziewałtowski kilkakrotnie w trakcie przygotowywania list do parlamentu sygnalizował, że interesuje go pierwsze, ewentualnie drugie miejsce na liście do sejmu.

— To gwarantuje dostanie się do parlamentu — wyjaśnia poseł.


Władze wojewódzkie SLD zaproponowały mu piąte miejsce. Gdy odmówił, centrala partii wynegocjowała dla niego trzecie miejsce, ale i to posła nie zadowoliło. Tuż przed zamknięciem list do parlamentu dowiedział się, że mógłby startować do senatu z okręgu elbląskiego.

— Nie oszukujmy się, start do senatu z listy SLD to już nawet nie odsunięcie na margines, ale w niebyt — ocenia poseł. — Nie ma najmniejszych szans na wejście do senatu z listy lewicy.


Dlaczego znany poseł, który od zawsze był politykiem lewicy, został "spuszczony" przez swoje ugrupowanie? Na pierwszych miejscach listy do sejmu nie chciał go szef SLD w województwie - Władysław Mańkut. Obu polityków łączy "szorstka przyjaźń", poza tym Mańkut już raz przegrał start do sejmu z Dziewałtowskim.

Elbląskiemu posłowi nie pomogło również kierownictwo jego byłej partii. Dlaczego?

— Lojalność i brak zagrożenia. To były kryteria układania list — twierdzi Dziewałtowski. — Kiedyś byłem blisko Wojciecha Olejniczaka (przewodniczący SLD do 2008 roku-red.) i Grzegorz Napieralski (obecny szef SLD-red.) nadal uważa mnie za człowieka Olejniczaka.


[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=BQIM0B_QrBk[/youtube]


W naszym okręgu z listy PO do senatu miał startować Jerzy Wcisła - przewodniczący elbląskiej Rady Miejskiej, szef delegatury Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie. Przed kilkoma dniami ruszył ze swoją kampanią wyborczą m.in. na jednym z portali społecznościowych. W poniedziałek okazało się, że to był falstart.

— Tak po ludzku, czuję się zawiedziony — przyznaje Wcisła. — Jestem politykiem samorządowym, regionalnym. W senacie chciałem działać dla regionu. Lobbować za rozwojem żeglugi śródlądowej, rozwojem współpracy z obwodem kaliningradzkim.


Jerzy Wcisła nie zamierza jednak rezygnować z przynależności do Platformy.
— Będę realizował swoje działania tak, jak dotychczas — stwierdził. — Dostałem również zapewnienie ze strony PO, że zostaną stworzone instrumenty, które będą korzystne dla Elbląga i pomogą w realizacji naszych zamierzeń.

— Platforma chce wzmocnić swoją frakcję lewicową i taka osoba jak ja, może być przydatna. Nie żądano ode mnie żadnych deklaracji — informuje Witold Gintowt Dziewałtowski. — Ja nie zajmuję miejsca Jerzego Wcisły, ale kandydat do senatu może być tylko jeden — dodaje.


Były polityk SLD przyznaje, że była to dla niego trudna decyzja.

— Miałem inne wyjścia, ale podjąłem w mojej opinii najlepszą decyzję. Uważam, że mogę się jeszcze do czegoś przydać, a SLD dało mi wyraźnie znać, że mnie nie potrzebuje — tłumaczył swoją decyzję Gintowt-Dziewałtowski.
rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama