Grupa młodych elblążan, wracających z Przystanku Woodstock przekonała się o tym, że podróż z udanej imprezy może zmienić się w drogę przez mękę. — Bilety powrotne na pociąg kupiliśmy dzień wcześniej. To jednak nic nie dało — mówi Beata z Elbląga. — W dzień odjazdu na peronie czekał tłum ludzi. Wszyscy mieli się zmieścić do pociągu, który miał tylko dwa wagony. Nam, podobnie zresztą jak 300 innych osobom, nie udało się to. Zdesperowani pasażerowie siedli na torach i zablokowali wyjazd pociągu, w którym zabrakło dla nich miejsc.
Pani Beata wraz z grupą trzydziestu elblążan wracała w niedzielę z 20. Przystanku Woodstok, który odbywał się w Kostrzynie. Stamtąd dotarli do Krzyża Wielkopolskiego i dalej mieli podróżować do Piły - pociągiem należącym do Przewozów Regionalnych — Mimo, że mieliśmy kupione dzień wcześniej bilety nie udało nam się do pociągu wcisnąć. Ani dla nas, ani dla innych trzystu osób nie znalazły się nawet stojące miejsca — opowiada Beata.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!