Izabela K. jest ogromnie rozżalona. Uważa, że kto, jak kto, ale policjanci i lekarz z karetki pogotowia powinni ją bardziej wesprzeć, gdy z nóżki jej starszego dziecka lała się krew, a ona sama - bliska paniki, z młodszym maluchem na rękach - szukała u nich pomocy. Dostała tylko bandaż i musiała sobie radzić sama.
Izabela K. szła akurat z dziećmi na pobliski cmentarz przy ul. Agrykola. Młodsze dziecko trzymała na rękach. Synek, który szedł tuż obok, nagle się przewrócił i rozciął sobie nogę. Kobieta obawiała się, że rana jest głęboka, bo krew dosłownie się z niej lała. Izabela K. odruchowo zaczęła szukać komórki, żeby zadzwonić po pomoc. Ale okazało się, że zapomniała zabrać aparatu z domu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!