Reklama

Z krwawiącym dzieckiem została bez pomocy. Bo obstawiali mecz

11/08/2014 09:01

Izabela K. jest ogromnie rozżalona. Uważa, że kto, jak kto, ale policjanci i lekarz z karetki pogotowia powinni ją bardziej wesprzeć, gdy z nóżki jej starszego dziecka lała się krew, a ona sama - bliska paniki, z młodszym maluchem na rękach - szukała u nich pomocy. Dostała tylko bandaż i musiała sobie radzić sama.

Izabela K. szła akurat z dziećmi na pobliski cmentarz przy ul. Agrykola. Młodsze dziecko trzymała na rękach. Synek, który szedł tuż obok, nagle się przewrócił i rozciął sobie nogę. Kobieta obawiała się, że rana jest głęboka, bo krew dosłownie się z niej lała. Izabela K. odruchowo zaczęła szukać komórki, żeby zadzwonić po pomoc. Ale okazało się, że zapomniała zabrać aparatu z domu.

— Naprawdę się przestraszyłam — opowiada Czytelniczka. — Gdybym jeszcze nie miała młodszego dziecka na rękach, jakoś bym sobie poradziła. Przez moment ogarnęła mnie panika. Ale zobaczyłam policjantów, którzy akurat pilnowali w tamtej okolicy porządku, bo na stadionie rozgrywany był jakiś mecz. Pomyślałam, że kto, jak kto, ale policjanci mi pomogą...
Niestety, ich pomoc ograniczyła się do wskazania kobiecie drogi do karetki, która też "obstawiała" toczący się właśnie mecz.
— Policjanci raczyli się akurat łuskanymi ziarnami słonecznika. Twierdzili, że sami nie mogą mi pomóc. Jeden z nich podkreślił, że nie wolno im opuszczać posterunku, gdy trwa mecz — mówi kobieta.

Jakub Sawicki z zespołu prasowego elbląskiej policji nie widzi w ich postępowaniu nic niewłaściwego.
— Nie było potrzeby, aby rezygnować z zadań służbowych, które akurat policjanci mieli wyznaczone. Funkcjonariusze wiedzieli, że w pobliżu jest karetka. Skierowali więc kobietę tam, gdzie pracownicy pogotowia udzielili jej pomocy lekarskiej. Nie było zagrożenia zdrowia i życia — twierdzi Jakub Sawicki.

— Czy pomocą lekarską było podanie mi bandaża? Jeżeli tak, to rzeczywiście taką pomoc uzyskałam. Lekarz nawet nie obejrzał nóżki mojego dziecka. Nie miałam wyjścia, musiałam sobie poradzić sama. Owinęłam bandażem wciąż mocno krwawiącą ranę i pojechaliśmy do szpitala. Na miejscu okazało się, że rana rzeczywiście była bardzo głęboka. Potrzebne było szycie — opowiada interweniująca w redakcji Czytelniczka. gog

• Więcej o sprawie przeczytasz w poniedziałkowym Dzienniku Elbląskim lub w wydaniu elektronicznym na Kup Gazetę

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama