Reklama

Zakręcony na punkcie akordeonu

. Marcin Wyrostek zagra w Elblągu

19/08/2011 10:07

Tak naprawdę nie jest najważniejszy opis przy moim nazwisku: zwycięzca "Mam Talent", laureat konkursów muzycznych, wykładowca czy dyplomowany instrumentalista. Najważniejsze jest to, czy moja muzyka trafia do odbiorców — mówi Marcin Wyrostek, który w sobotę (20.08) dwukrotnie wystąpi dla elbląskiej publiczności.

O współpracy z Kayah, koncercie w Elblągu i oczywiście miłości do akordeonu z Marcinem Wyrostkiem, muzykiem, zwycięzcą drugiej edycji programu "Mam talent" rozmawia Natasza Jatczyńska.

— Co Pana oczarowało w akordeonie? Zdaje sobie sprawę, że to pytanie, na które chyba najczęściej Pan już odpowiadał, ale też niewielu akordeonistów zaistniało ostatnio na polskim rynku muzycznym. Jest Pan swego rodzaju osobliwością i to bardzo utalentowaną?
— Do akordeonu przekonał mnie mój tato. Miałem 6 lat, kiedy wydobyłem pierwsze dźwięki z tego instrumentu. Akordeon posiada niesamowity potencjał. Jest to instrument dęty, powietrze przyczynia się tu do powstania dźwięku, a zarazem posiada on możliwości instrumentu klawiszowego. Uważam, jednak, że słowo talent nie jest tutaj właściwym określeniem. Jestem po prostu w pełni zakręcony na punkcie akordeonu i muzyki. To moja pasja, której poświęciłem całe życie. Oczywiście wymaga to wielu wyrzeczeń, ale przede wszystkim gra na akordeonie sprawia mi wiele satysfakcji oraz radości.

— Akordeon, to instrument o specyficznym brzemieniu. Czy akordeonista skazany jest na to, aby zawsze tworzyć tło czy też ma szansę zaistnieć jako solista?

— Moim zdaniem akordeon jest na tyle uniwersalnym instrumentem, że z powodzeniem realizuje partie akompaniujące, ale równoznacznie może być stosowany jako instrument solowy. Szeroka gama brzmień, którą uzyskujemy za pomocą regestrów pozwala na uzyskanie wielu różnorodnych barw dźwięku.

— Ma Pan na swoim koncie wiele koncertów ze świetnymi artystami. Wystarczy wymienić Kayah czy Bobbiego McFerrina. Która z tych współpracy była dla pana największym wyzwaniem?

— Muszę przyznać, że każdy występ jest dla mnie dużym wyzwaniem. Niezależnie, z kim występuję, najważniejszym czynnikiem jest tutaj publiczność, której reakcja na moją muzykę ukazuje, czy jest to właściwe czy nie. Kayah jest niesamowitą osobowością, genialną wokalistką, niezwykle natchnioną, spontaniczna, prawdziwą sercem i bardzo wymagająca (śmiech). O Kayah mogę tutaj więcej powiedzieć, zagraliśmy już razem kilka koncertów. Każdy występ z nią jest inny, w pewien sposób magiczny, za każdym razem czaruje publiczność. Trudno to opisać. Z Bobbym MaFerrinem, niestety, wystąpiłem tylko raz. Próba przed naszym 15-minutowym występem trwała około dwóch minut. Głównym motywem przewodni naszego wspólnego muzykowania była improwizacja. Bobby McFerrin jest rewelacyjnym kameralistą, bardzo czujnym, słuchającym drugiego wykonawcę na scenie, wytwarza metafizyczną energię, którą obdarza współwykonawcę jak i publiczność. To po prostu nieziemski artysta.

— Mimo wielu osiągnięć artystycznych, teraz jest Pan najczęściej przedstawiany jako zwycięzca II edycji programu "Mam Talent". Czy taka "łatka" przeszkadza czy też pomaga w karierze?

— Jeżeli w ten sposób można zachęcić do przyjścia na mój koncert, czy koncert mojego zespołu, nie mam nic przeciwko. Uważam, że grzechem by było, gdybym miał coś przeciwko temu. Negowałbym samego siebie. Najważniejszą dla mnie wartością jest publiczność, która przyjdzie na mój koncert, poświęci swój czas i nie tylko, a ja będę miał wtedy możliwość osobistej konfrontacji mojej muzyki z widownią. Tak naprawdę nie jest najważniejszy opis przy moim nazwisku: zwycięzca "Mam Talent", laureat 
konkursów muzycznych, wykładowca czy dyplomowany instrumentalista. Najważniejsze jest to, czy moja muzyka trafia do odbiorców. Tu jest prawdziwa weryfikacja wszelkich "łatek", najsprawiedliwsza konfrontacja.

— W sobotę wystąpi Pan w Elbląga. Co usłyszą podczas tego koncertu elblążanie?

— Koncert będzie bardzo urozmaicony pod kątem repertuaru, będzie tutaj muzyka klasyczna, bałkańska, jazzowa, a także utwory m.in. A. Piazzolli, A. Vivaldiego na akordeon solo z towarzyszeniem Elbląskiej Orkiestry Kameralnej.

— Jakie ma Pan plany zawodowe? Może doczekamy się kolejnej płyty Marcina Wyrostka?

— Oczywiście. Właśnie jestem w trakcie nagrań. Na jesieni planujemy premierę płyty kwartetu Coloriage i oczywiście trasę promocyjną w Polsce i za granicą, we wrześniu zagramy we Włoszech, a w październiku w Belgii. Obecnie trwa promocja mel.lud. Jovano, którą nagrałem z Dorotą Miśkiewicz. Mamy też w planach koncerty z Kayah. Mam nadzieję, że wszystkie plany uda mi się zrealizować na czas (śmiech). Na razie wszystkich serdecznie zapraszam na sobotni koncert.
Natasza Jatczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama