Reklama

Zamiast zielonej fali będą 

liczniki czasu?

12/06/2014 10:47

Zielona fala, czyli system, który miałby sprawić, że oczekiwanie przez kierowców na zielone będzie krótsze niż dotąd, może nigdy w Elblągu nie funkcjonować. Robert Rajkiewicz, dyrektor Departamentu Rozwoju, Inwestycji i Dróg elbląskiego ratusza nie ukrywa, że nie jest jej zwolennikiem. W zamian dyrektor zaproponował inne rozwiązanie.


— Czy możliwe będzie utworzenie w ciągu głównych ulic tzw. zielonej fali? — dopytywał się mieszkaniec Rakowa, podczas jednego ze spotkań z prezydentem Elbląga.

O odpowiedź na to pytanie, prezydent poprosił Roberta Rajkiewicza, dyrektora Departamentu Rozwoju, Inwestycji i Dróg elbląskiego ratusza.

Dyrektor nie ukrywał, że nie jest zwolennikiem takiego rozwiązania. Według niego, kierowcy tracą czujność, gdy widzą możliwość pokonania świateł na "zielonej fali".


— Widząc zielone światło, kierowcy często przyśpieszają, żeby zdążyć je przejechać, a to może być niebezpieczne i dla innych kierowców i dla pieszych. Nawet przy ograniczeniu prędkości do 40 kilometrów na godzinę nie można wykluczyć takich sytuacji — podkreślił Robert Rajkiewicz. 


W zamian dyrektor zaproponował inne rozwiązanie.

— Byłbym raczej za zamontowaniem na sygnalizatorach specjalnych liczników czasu. W wielu miastach w Polsce już się one sprawdzają — podkreślił Robert Rajkiewicz.


Czasomierze na sygnalizatorach "mówią" kierowcom i pieszym za ile sekund włączy się określone światło. Dzięki temu ruch jest płynniejszy. Zdecydowana deklaracja, co do zamontowania wyświetlaczy czasu na niektórych elbląskich skrzyżowaniach, jednak nie padła. Uczestnicy spotkania musieli się zadowolić stwierdzeniem, że miasto rozważa taką możliwość.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama