Ma zapłacić 20 tys. złotych podatku, bo według ustaleń celników przywoził paliwo z obwodu kaliningradzkiego na handel. Ukarany mężczyzna dziwi się, bo jak mówi nikt nigdy nie sprawdzał mu stanu baku. I pyta, na jakiej podstawie naliczono podatek?
— Urząd Celny w Elblągu zarzuca mi przywiezienie 10 tys. litrów paliwa. Na przesłuchaniu nie przyznałem się do tego. Nikt nigdy mi nie sprawdzał stanu baku, podkreślam słowo nigdy. A z drugiej strony nie byłoby mnie stać na zakup takich ilości — mówi mężczyzna. — Jest to nie do pomyślenia. Organ celny posługuje się definicją okazjonalności oraz handlowego charakteru przejazdów przez Rosję. Jestem ciekawy, ile takich decyzji Urząd Celny w Elblągu wydał w tym roku i na jakiej zasadzie jest szacowana liczba przewiezionego paliwa, na podstawie której naliczana jest podatek, cło i akcyza. Co w takiej sytuacji może zrobić ukarany jeżeli nie czuje się winy? — dodaje.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!