Reklama

"Złamana ręka, bo się przewrócił". Dwa miesiące później nie żył

13/05/2011 12:36

Widziałam w październiku 2008 r., że Szymonek miał rękę w gipsie. Usłyszałam że dziecko się przewróciło. Nic nie wzbudziło moich podejrzeń — zeznała dzisiaj była kurator społeczna Marietty M., matki chłopca. Dwa miesiące później chłopczyk zmarł. Sąd ustala, czy w wyniku pobicia, czy nieszczęśliwego wypadku.

W elbląskim sądzie trwa proces Tomasza M., oskarżonego o śmiertelne pobicie w grudniu 2008 r. 1,5-rocznego Szymonka. Dzisiaj (13.03) przed sądem zeznawała była kurator społeczna Marietty M., matki chłopczyka.

— Widziałam w październiku 2008 r., że Szymonek miał rękę w gipsie. Usłyszałam że dziecko się przewróciło. Nic nie wzbudziło moich podejrzeń — zeznała. — Marietta M. nie skarżyła się na swojego konkubenta, zresztą nie wiedziałam wtedy, że są razem. Dopiero po śmierci dziecka z mediów dowiedziałam się, że później chłopiec miał jeszcze złamaną nogę — zeznała.



Marietta M. w 2008 roku była zamieszana w przestępstwo narkotykowe. Za to miała nadzór kuratorski, a Dariusz R., ojciec biologiczny Szymonka, trafił do Zakładu Karnego w Sztumie.


Kurator średnio raz w miesiącu odwiedzała Mariettę w domu. Matka Szymonka miała dobrą opinię, w jej mieszkaniu było zawsze czysto, a dziecko zadbane.

— Dlatego złamanie ręki dziecka nie wzbudziło moich podejrzeń. To się zdarza — wyjaśniała w sądzie. — Oskarżonego widziałam w domu nadzorowanej tylko raz, Marietta stwierdziła, że to jej kolega. Nie wiedziałam wtedy, że byli parą. 
Matka Szymona nigdy nie skarżyła się kuratorowi na Tomasza M. Wręcz przeciwnie. Twierdziła, że miał dobry kontakt z jej dzieckiem. Planowała z nim przyszłość.


Szymonek zmarł 29 grudnia 2008 r. Kurator spotkała się z jego matką tydzień później, 5 stycznia. Dopiero wtedy kobieta przyznała, że w dniu, kiedy chłopiec złamał rękę, Tomasz M. był w jej domu. Był również miesiąc później, gdy dziecko doznało pęknięcia kostki. 

— Marietta mówiła mi, że to on wyjął chłopca z łóżeczka i postawił na podłodze. Chłopiec miał źle stanąć, gdy oskarżony prowadził go za rękę do drugiego pokoju i doszło do urazu. Marietta nie wiedziała tego zdarzenia, była w toalecie — informowała sąd była kurator.


Kolejna rozprawa, podczas której sąd przesłucha trzech ostatnich świadków, odbędzie się 3 czerwca.


Przyczyną śmierci Szymonka był krwotok wewnętrznego, wywołany silnym uderzeniem w brzuch. Sekcja wykazała, że dziecko miało pękniętą wątrobę, stłuczone serce i nerki. 
O śmiertelne pobicie chłopca oskarżony został Tomasz M. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że to był wypadek. Miał w trakcie karmienia chłopca, potknąć się o jakąś zabawkę leżącą na podłodze i upaść z chłopcem na podłogę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama