Reklama

Złombol. Prawie 30-letnim Żukiem z demobilu dotarli do Grecji

28/09/2012 21:52

Super impreza, warta przeżycia — mówią zgodnie czterej młodzi mieszkańcy Młynar, którzy Żukiem sprzed blisko 30 lat dotarli do Grecji. Byli jedną z prawie 200 załóg, które wystartowały w tegorocznym Złombolu, czyli wyprawie samochodów wyprodukowanych w dawnym bloku wschodnim.

Żuki, Nysy, Wartburgi, Fiaty 126p, Polonezy – w sumie prawie dwieście aut wyprodukowanych w dawnym bloku wschodnim 15 września wyruszyło z Katowic w kierunku Grecji. Ich celem był Półwysep Peloponeski.

Wśród uczestników Złombolu, jak nazywa się rajd z udziałem samochodów z poprzedniej epoki, którego celem jest zbieranie pieniędzy na domy dziecka na Śląsku, byli także czterej młodzi mieszkańcy Młynar: Adrian Szumski (23 lata), Radosław Lisowski (24), Przemek Łoś (26) i Grzegorz Smolarek (29). W trasę wyruszyli Żukiem, wyprodukowanym w 1983 r. Samochód kupili od wojska z Bartoszyc za dokładnie 1107 zł.

Największą inwestycją było pomalowanie Żuka na jaskrawy zielony kolor. W ciągu tygodnia przejechali nim 5,5 tysiąca kilometrów. Samochód służył im za środek transportu, ale czasami także za miejsce noclegu. Na siedem dni stał się ich domem. Całą trasę ponad 30-letni samochód przejechał praktycznie bez poważniejszej awarii.
— Jedyną usterkę mieliśmy już po zakończeniu rajdu, gdy wracaliśmy do domów. W Toruniu natknęliśmy się na potężną ulewę, taką że zalało nam aparat zapłonowy. Z problemami, ale dojechaliśmy na miejsce — opowiada Radosław Guzowski, który pełnił funkcję mechanika pokładowego.
Drobne prace musiał wykonać podczas przejazdu przez Chorwację. — Tam były długie, kilkukilometrowe pojazdy i zjazdy z górek. Zgrzały się nam hamulce. W pięć minut wyregulowałem pompę hamulcową i mogliśmy jechać. Z awarii, to jeszcze trzeba wspomnieć o tym, że przepalił się nam bezpiecznik od stopu — dodaje z uśmiechem.

Żuk z demobilu, jak zaznaczają uczestnicy wyprawy, spisał się nader dobrze.
— Nie złapaliśmy nawet „kapcia”. Przez całą wyprawę nie musiałem ani razu zakładać ciuchów roboczych, chociaż byliśmy przygotowani na ewentualne poważniejsze awarie. Zabraliśmy ze sobą praktycznie 3/4 części do silnika i skrzyni biegów — mówi Radek.

Nie wszyscy jednak uczestnicy rajdu mieli takie szczęście, że bez przeszkód dotarli na miejsce.
— Koledzy, którzy jechali trabantem, mieli pecha w Albanii. Urwało się im koło. Nie było szansy, żeby naprawić auto, więc sprzedali je. Za 25 euro — opowiadają mieszkańcy Młynar.

Podczas wyprawy na paliwo, przejazdy autostradą i winiety wydali 3,7 tys. zł.
— Każdy uczestnik mógł jechać swoją trasą. My trzymaliśmy się w grupie trzech-czterech Żuków. Jechaliśmy ze średnią prędkością 70-90 km na godzinę — mówią.

Najbardziej zapamiętają piękną Chorwację i Albanię z zaniedbanymi drogami. — W Albanii na autostradzie można było spotkać np. cielaka, osła ciągnącego przyczepę, a nawet motocyklistę jadącego pod prąd. I często widać było odkryte studzienki kanalizacyjne, bo pokrywy od nich zostały skradzione — mówią.

Trasa rajdu wiodła przez Czechy, Słowację, Węgry, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Albanię i Grecję.
— Na miejsce dotarliśmy w środę wieczorem. A już w czwartek ruszyliśmy w drogę powrotną — mówią członkowie ekipy z Młynar.

Do Polski wrócili w sobotę wieczorem. Czasu na zwiedzanie nie było za dużo, ale nie obyło się bez przygód. Tych przyjemniejszych, ale i trochę bardziej nerwowych.
— W Albanii zatankowaliśmy do pełna, 35 litrów. Kazano nam zapłacić 50 euro. Na nieszczęście nikt ze stacji nie rozmawiał po angielsku. Dopiero przyszła żona jednego ze sprzedawców i jakoś udało się ma stargować zapłatę do 35 euro. Trzeba uważać, bo przeliczają ze swojej waluty po bardzo niekorzystnym kursie – opowiada Radek. — W Macedonii na przykład płaciliśmy za przejazd autostradą 2 euro, a w Grecji za przejazd mostem już 20 euro — dodaje.
AKT

[gallery=4]35737[/gallery]

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=dSuCJ07-mRY[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama