Gdy inni bawili się, Stanisław Rochnowski (77 lat) umierał w izbie zatrzymań Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. Przez kilka dni od tragicznego zdarzenia Krystyna Borucka nawet nie wiedziała, że jej mąż nie żyje.
— Gdy mąż nie zjawił się 1 stycznia, dzwoniłam na policję i do szpitali, ale nikt mi niczego nie powiedział — mówi Krystyna Borucka, żona Stanisława Rochnowskiego. O śmierci męża dowiedziała się, jak twierdzi, dopiero po jego pogrzebie; mogło to być 8-10 stycznia. — Zadzwoniła do mnie córka z Anglii, która dowiedziała się o tym od koleżanki z Elbląga. — mówi kobieta, która praktycznie nie opuszcza już domu. Pani Krystyna przyznaje, że mąż miał "poważny problem alkoholowy".Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!