Reklama

Zmarł w policyjnej izbie zatrzymań

. Sprawę bada prokuratura

11/04/2011 17:36

Gdy inni bawili się, Stanisław Rochnowski (77 lat) umierał w izbie zatrzymań Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. Przez kilka dni od tragicznego zdarzenia Krystyna Borucka nawet nie wiedziała, że jej mąż nie żyje.



— Gdy mąż nie zjawił się 1 stycznia, dzwoniłam na policję i do szpitali, ale nikt mi niczego nie powiedział — mówi Krystyna Borucka, żona Stanisława Rochnowskiego.
 O śmierci męża dowiedziała się, jak twierdzi, dopiero po jego pogrzebie; mogło to być 8-10 stycznia.
— Zadzwoniła do mnie córka z Anglii, która dowiedziała się o tym od koleżanki z Elbląga. — mówi kobieta, która praktycznie nie opuszcza już domu.
 Pani Krystyna przyznaje, że mąż miał "poważny problem alkoholowy".




1 stycznia mężczyzna zmarł w izbie zatrzymań komendy policji, do której trafił z jednej z elbląskich ulic. 

Mężczyzną, siedzącym na chodniku, i będącym pod wyraźnym wpływem alkoholu, zajął się patrol policji. Według uzyskanych przez nas informacji, kontakt z mężczyzną był praktycznie niemożliwy; nie odpowiadał on na żadne pytania, w tym o adres, i stąd właśnie decyzja funkcjonariuszy o przewiezieniu go do izby zatrzymań.


 W kilka godzin po zatrzymaniu Stanisław Rochnowski zmarł. Przyczyną śmierci był udar móżdżku. Jak się później okazało Rochnowski był człowiekiem schorowanym, korzystającym od dłuższego czasu ze specjalistycznej pomocy medycznej.
 


— Lekarz zbadał mężczyznę i zgodził się na jego osadzenie — mówi prokurator Bartosz Kulesza z Prokuratury Rejonowej w Braniewie, która zajmuje się sprawą zgonu Stanisława Rochnowskiego.
 
— Badamy dwa wątki: zachowania funkcjonariuszy policji - ich działania podczas zatrzymania Stanisława Rochnowskiego, a także w trakcie jego osadzenia - w tym nadzór nad jego osobą. Drugim wątkiem w sprawie jest zachowanie lekarza, który wyraził zgodę na osadzenie — powiedział naszemu reporterowi prokurator Bartosz Kulesza. 
Prokurator podkreśla, że prowadzone w Braniewie postępowanie prowadzone jest, na razie, w sprawie, a nie przeciwko komuś.


— Przesłuchaliśmy już policjantów, rodzinę zmarłego oraz mężczyznę osadzonego w jednej celi ze Stanisławem Rochnowskim — dodaje prokurator Kulesza.
 Teraz rozpoczął się najbardziej żmudny i długotrwały etap postępowania - związany z powołaniem i pracą biegłych w tej sprawie.






Skontaktowaliśmy się z elbląską komendą, prosząc o odpowiedź na szereg pytań; zapytaliśmy między innymi o to, kto i o której godzinie zauważył pogarszający się stan zdrowia Stanisława Rochnowskiego, kto zauważył jego zgon, a także o to, czy jest prowadzone postępowanie dyscyplinarne wobec policjantów związanych z tą sprawą. Odpowiedź uzyskaliśmy na to ostatnie pytanie.
— Po zdarzeniu tym, podjęto standardową procedurę, a więc czynności wyjaśniające, które odbywały się pod nadzorem Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Postępowanie nie wykazało, aby policjanci dopuścili się zaniedbań, czy też w jakiś sposób przyczynili się do zejścia osadzonego — stwierdził mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.


Na inne pytania oficer prasowy już nie odpowiedział, informując tylko, że: "gospodarzem toczącego się postępowania jest Prokuratura Rejonowa w Braniewie i do niej należałoby kierować wszelkie zapytania w tej sprawie. My jako Policja w takim przypadku nie możemy udzielać informacji co do postępowania, którego gospodarzem jest prokurator".


Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama