Anna i Jacek Domagała, turyści, którzy byli w piątek w Elblągu przejazdem, znaleźli płatniczą kartę bankową obywatela Estonii. — Chcieliśmy oszczędzić temu człowiekowi kłopotów, poszliśmy więc do najbliższego banku, by ten skontaktował się z bankiem właściciela karty, a ten z kolei z samym właścicielem. Odmówiono nam pomocy — mówi pan Jacek.
— Usłyszeliśmy, że bank nie miesza się w takie rzeczy, a najlepiej gdybyśmy kartę przecięli i tyle. A tak "ogólnie", to ten który zgubił, już na pewno ją zastrzegł. Na karcie były wszystkie dane potrzebne do skontaktowania się z bankiem właściciela: adres i telefon. Wystarczyło trochę życzliwości. Tej zabrakło. Odprawiono nas z kwitkiem — mówi pani Anna.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!