Reklama

20 lat brodzą w błocie, starosta proponuje pomoc.... symboliczną

02/09/2011 14:03

Pasłęczanie, którzy wybudowali domy przy ul. Długiej, w czasie deszczów brną w błocie po kostki. W dni słoneczne, gdy przejeżdża tamtędy samochód, wzbijają się tumany kurzu. Ulica nie ma utwardzonej nawierzchni. 
Problem nawierzchni ulicy Długiej trapi mieszkańców od ponad 20 lat.

Zdesperowani przyjechali w końcu do Elbląga na sesję Rady Powiatu, by załatwić swoją sprawę.
— Wybudowałam dom przy Długiej jako pierwsza. W roku 1989 wprowadziłam się do niego. I od tamtej pory nikt nie zrobił nic w sprawie drogi — opowiada Bożena Sonik. — Pani, tu nie ma ulicy, tu nie ma drogi, tu nie ma nic. Depczemy w błocie, jak deszcz popada. W pobliżu jest szkoła, przechodzą tędy dzieci. 
— Błoto, dziury, a jak błyśnie słońce, kurz — uzupełnia Tomasz Pietkiewicz, który wybudował dom u zbiegu ul. Długiej i Wiosennej.

Sławomir Jezierski, starosta elbląski, przypomniał, że zadłużenie starostwa wynosi 16,5 mln zł, a obsługa długu - 955 tys. zł. Mówił też o zadaniach priorytetowych, wśród których nie wymieniono ul. Długiej w Pasłęku oraz o tym, że wybudowano ponad 80 km dróg powiatowych, wykorzystując różne dotacje. 


— Nie odmawiamy wsparcia, przynajmniej symbolicznego — podkreślił starosta. — Planując budżet na 2012 rok, zaproponujemy wykonanie dokumentacji technicznej na wykonanie ulicy Długiej. Obawiam się, że zarząd takiego zobowiązania nie będzie mógł udźwignąć. Szukamy oszczędności, zaciskamy pasa. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Uważam, że ulice miejskie powinny być w gestii samorządu. Ulice miejskie są problemem typowo lokalnym. My proponujemy partnerstwo i widzimy źródło dofinansowania, m.in. Narodowy Fundusz Problemów Lokalnych. Jeżeli miasto Pasłęk przygotuje dokumentację techniczną, to my ten swój udział uwzględnimy. Ale jeżeli obrazicie się i powicie, że powiat ma zrobić, to nic z tego nie wyjdzie. Jestem starostą elbląskim, a nie pasłęckim. Pieniądze muszą być rozdzielane równomiernie. W kolejce są teraz Rychliki. 
Pasłęczanie nie byli zadowoleni z odpowiedzi starosty. 
— Nie ma konkretów, to jest odbijanie piłeczki — skomentowała Bożena Sonik. 
— Pan starosta nie powiedział nie, tylko powiedział, co mamy robić — uspokajał zebranych radny Tomasz Marcinkowski.

kr

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama