Reklama

Aktywność fizyczna to nie jednorazowy zryw, by schudnąć do wakacji. Zacznij ćwiczyć z myślą o sobie, nie o tym, jak będziesz wyglądać latem

21/06/2025 16:50

Ustalmy sobie cel – niewielki, taki, który niewiele zmieni w naszej codziennej rutynie. Przykładowo trzy razy w tygodniu będę wychodziła na energiczny spacer, albo potruchtać – ale nie od razu 10 km, tylko przez 10 minut. Po trzech miesiącach to już będzie w naszym „krwiobiegu”. O tym, jak powszechną wiedzę, że ruch jest niezbędny do zdrowego życia przełożyć na praktykę opowiada Anna Szewczun, studentka Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku oraz instruktorka w pierwszym w Elblągu klubie fitness Zdrofit.

Anna Szewczun instruktorka w pierwszym w Elblągu klubie fitness Zdrofit
Anna Szewczun instruktorka w pierwszym w Elblągu klubie fitness Zdrofit

– Pasjonatka aktywności fizycznej, biegaczka, studentka Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku oraz instruktorka w elbląskim klubie Zdrofit. Wiele osób pomyśli – zazdroszczę, ale ja nie mam na to czasu, ani predyspozycji do tego – widocznie jej przychodzi to z łatwością. Jak była Pani droga do miejsca, w którym jest Pani obecnie?

– Anna Szewczun:– Moja przygoda ze sportem zaczynała się bardzo powoli i dosyć późno, ponieważ zaczęłam się ruszać z chęcią dopiero w liceum. Byłam nastolatką, to był trudny czas. Wiadomo, to jest ten okres, kiedy nasze ciało nie zawsze nam się podoba, zaczynamy się porównywać, a nie byłam najdrobniejszą osobą w klasie. Po prostu chciałam schudnąć i to był mój cel, a nie aktywność fizyczna sama w sobie. Najważniejsze na świecie było schudnąć i nosić ubrania w jak najmniejszym rozmiarze. Uczyłam się w elbląskim liceum i mieszkałam w bursie. Zaczęłam chodzić do pobliskiego klubu fitness na Zumbę i… przepadłam. To był ten moment, kiedy zobaczyłam, że aktywność fizyczna może powodować uśmiech. Później zaczęłam chodzić na inne zajęcia. Pojawiły się też rowerki, na które uczęszczała moja mama i zaciągnęła mnie trochę na siłę. Dziś jestem m.in. instruktorką indoor cyclingu. Kilka lat temu miałam przyjemność uczestniczyć w 6-godzinnym maratonie spinnigu w Gliwicach. Niesamowite doświadczenie. Po liceum poszłam na studia z zarządzania. Skończyłam je, ale cały czas czułam, że to nie jest moja droga. W końcu doszłam do wniosku, że aktywność fizyczna pełni na tyle ważną rolę w moim życiu, że najlepszym rozwiązaniem będzie Akademia Wychowania Fizycznego. Zrobiłam licencjat z diagnostyki sportowej, rozpoczęłam studia magisterskie, ale w głowie cały czas miałam moje pierwsze treningi Zumby i tę atmosferę, która towarzyszyła zajęciom grupowym. Podjęłam decyzję o kursie na instruktorkę fitness. Właśnie mijają dwa lata od kiedy go ukończyłam i to otworzyło mi drzwi do pracy w klubie Zdrofit.

Reklama

– Na razie wszystko brzmi jak pasmo niczym niezmąconych sukcesów. Pojawiały się jakieś trudności?
– Tak, jak wspomniałam – przygodę ze sportem rozpoczęłam dosyć późno i to nie dlatego, że tak bardzo lubiłam aktywność, tylko po prostu chciałam schudnąć. Miłość do aktywności fizycznej przyszła z czasem, gdy zauważyłam, że są dyscypliny, które dają mi radość. Do tej pory nie lubię zaciekłej rywalizacji w sporcie, siatkówki i latających nad głową piłek. Po drodze, tak jak pewnie większość z nas, popełniłam mnóstwo błędów. Moja przygoda z bieganiem zaczęła się od… rolek. Wyszłam pojeździć i towarzyszyła mi mama, która stwierdziła, że też chce spróbować. Oddałam jej rolki i pomyślałam, że pobiegnę obok niej, żeby nie stać w miejscu. Po jakimś czasie, wtedy wydawało mi się, że niesamowicie długim (śmiech), doszłam do wniosku, że to nie jest takie złe. Później podeszłam do tego zbyt ambicjonalnie – za każdym kolejnym razem chciałam jak najwięcej i najmocniej. Żeby każdy następny trening był lepszy. Na szczęście obyło się bez urazów, ale, bez względu na dyscyplinę, odradzam rzucanie się od razu na głęboką wodę. Kolejny trudny moment to egzamin kończący kurs na instruktorkę fitness. Stresowałam się bardzo. Podobnie zresztą, jak na pierwszych prowadzonych przeze mnie zajęciach w klubie. Przychodziłam z treningiem rozpisanym na kartkach minuta po minucie, bo bałam się, że wypadnę z rytmu i cała sala mnie znienawidzi (śmiech). W ostatecznym rozrachunku wygrała jednak sympatia do ludzi, chęć bycia z nimi i pokazania, że ruch może dawać przyjemność.

Dane z raportu MultiSport Index 2024 pokazują jednak, że 34 proc. Polek i Polaków nie podejmuje żadnej aktywności fizycznej. Jak znaleźć motywację, ochotę, przełożyć powszechną wiedzę o tym, że ruch jest niezbędny do zdrowego życia na praktykę?
– Motywacja jest oczywiście bardzo ważna i bez niej nie ruszymy, ale niestety trwa krótko. Ona zaczyna cały proces, ale w dalszych krokach konieczne jest przekucie motywacji w nawyk. Bazując na własnym doświadczeniu, mogę powiedzieć, że na podejście do aktywności fizycznej ogromny wpływ mają relacje, i to te od najmłodszych lat. Ja bardzo dużo zawdzięczam moim rodzicom. Jak już wspomniałam, gdy byłam w gimnazjum i liceum byłam ciut większa od rówieśników. W moim przeżywaniu to było trudne doświadczenie. Myślę, że rodzice to zauważyli i starali się mnie wspierać. Ale nie na zasadzie – dobra, to teraz będziemy się odchudzać i spalać kalorie. Wspólnie wychodziliśmy na spacery, które były doskonałą okazją do rozmów. Tata zabierał mnie na basen, z mamą chodziłam na rolki. Ta wspólna aktywność była sposobem budowaniem bardzo fajnych więzi i myślę, że to jest to, co wielu ludzi popycha w stronę aktywności. Kiedy byłam dzieckiem, oczywiście rodzice byli najważniejsi. Teraz wiem, że mogę pójść na trening ze swoim chłopakiem czy z koleżanką i to dalej będzie bardzo fajny, jakościowo spędzony czas. Mam więc apel do rodziców – organizujecie aktywny czas z dziećmi, pokazujecie im, że najprostsze formy ruchu mogą być atrakcyjne. To zaprocentuje w przyszłości.

Reklama

– Pomocna może być więc aktywność w towarzystwie i wsparcie, jakie dostajemy od bliskich. Co jeszcze?
– Spróbujmy zacząć od ustawienia sobie wszystkiego w głowie. Wartościowa aktywność fizyczna to nie jednorazowy zryw, bo chcemy schudnąć do wakacji, ale proces do końca życia. Trzeba znaleźć swój prywatny powód. Zacznijmy od ustalenia realnych celów, np. na początku zrobię dwa treningi tygodniowo. Jeśli uda mi się wytrwać przez miesiąc, kupię sobie coś nowego, np. jakiś fajny strój do ćwiczeń. Tak, jak wspomniałam, sama motywacja, która nas do czegoś popycha trwa bardzo krótko. Jeżeli nasz mózg nie dostanie szybko nagrody stwierdza, że nie warto – napracowałam się tyle i nic z tego nie mam. Dlatego dużo ważniejsze od motywacji są nawyki, a ich budowanie trochę trwa, ale efekty też są długotrwałe. Eksperci podają, że budowanie nawyków trwa około trzech miesięcy. Ustalmy sobie zatem cel – niewielki, taki, który niewiele zmieni w naszej codziennej rutynie. Przykładowo trzy razy w tygodniu będę wychodziła na energiczny spacer, albo potruchtać – ale nie od razu 10 km, tylko przez 10 minut. Nie zastanawiajmy się nad tym, nie analizujmy – dzień wcześniej przygotujmy sobie strój, załóżmy go i wyjdźmy. Po trzech miesiącach to już będzie w naszym „krwiobiegu”. Podobnie jest w przypadku klubu fitness. Nie musimy od razu iść na trzygodzinny blok zajęć. Na początku wystarczy, że wejdziemy na 15-20 min, zapoznamy się z miejsce, porozciągamy się i bez wyrzutów sumienia wyjdziemy. Nie ustawiajmy sobie wygórowanych oczekiwać, że będziemy trenować minimum 4 godziny tygodniowo, bo bardzo ciężko jest od razu radykalnie zmienić swój codzienny grafik. Nie zaprzepaszczajmy motywacji, tylko powoli zmieniajmy ją w nawyk. Kolejna ważna rzecz to znalezienie aktywności fizycznej, która sprawia nam radość. Sama bardzo długo szukałam i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie należy kierować się tym, co poleca nam koleżanka czy kolega albo tym, co jest akurat modne. Gdy wchodzimy na media społecznościowe, okazuje się, że wszyscy teraz biegają. Nie da się ukryć, że bieganie jest jedną z aktywności, która pozwala spalić najwięcej kalorii. Ale to nie zawsze jest celem i jeżeli ktoś wyjdzie biegać raz, drugi, trzeci i po raz kolejny wróci ze złością na twarzy, to nie będzie ta aktywność, która sprawia radość. Sprawdzajmy i szukajmy dalej.

– Czy klub fitness to dobre miejsce na rozpoczęcie aktywności fizycznej? W marcu na mapie Elbląga pojawił się pierwszy klub Zdrofit, w którym można Cię spotkać, m.in. na zajęciach fitness na rowerach. Co oferujecie mieszkańcom Elbląga?

Reklama

Zdrofit Elbląg – nowoczesna przestrzeń dla aktywnych


Zajrzyj do wnętrza klubu Zdrofit Elbląg i poznaj jego różnorodne strefy treningowe. Od strefy cardio, przez ciężary i maszyny, po przestrzeń do stretchingu – każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zobacz, jak wygląda codzienna aktywność naszych klubowiczów i przekonaj się, że to miejsce stworzone z myślą o komforcie i efektywnym treningu.

– Serdecznie zapraszam do Zdrofitu bez względu na to, czy macie już swoje ulubione aktywności, czy dopiero planujecie ich poszukać. Już na wejściu otrzymacie pełną informację i wsparcie od osób obsługujących recepcję. Jeżeli będzie trzeba, dziewczyny pomogą z formalnościami, oprowadzą po klubie czy pomogą w zainstalowaniu i obsłudze naszej aplikacji. To przestronny, dwupoziomowy klub, kompleksowo wyposażony i podzielony na uzupełniające się strefy: fitness, cardio, wolnych ciężarów, funkcjonalną, rowerową oraz maszyn. Ta ostatnia jest bardzo wygodna, zwłaszcza dla osób, które dopiero zaczynają, ponieważ nie wymaga ustawienia sztangi. Mamy rozbudowany grafik zajęć grupowych: Body&Mind, taneczne, wzmacniające, rowerowe – które prowadzę, i na które gorąco zapraszam, LesMills® oraz specjalistyczne Runmageddon® przygotowujące do tego wyzwania. Osoby, które dotychczas korzystały głównie z zajęć fitness i omijały strefę treningu siłowego, zachęcam do wypróbowania. Trening siłowy jest niezastąpiony, szczególnie u osób dojrzałych, jeśli chcą utrzymać mięśnie i stawy w dobrej kondycji. Po prostu przeciwdziała sarkopenii. Tu nie ma się czego bać – trening można spersonalizować pod kątem potrzeb i możliwości konkretnej osoby. Nie jest on jednoznaczny z martwym ciągiem na 100 kg. Ja zawsze zachęcam także do korzystania z naszej aplikacji ZdrowAppki, która jest wielofunkcyjnym narzędziem. Przede wszystkim można w niej wygenerować indywidualny plan treningowy – aplikacja poprowadzi nas przez niego od początku do końca. To narzędzie, które też bardzo ułatwia planowanie – można się zapisać na zajęcia czy ustawić powiadomienia o zbliżających się wydarzeniach. I rzecz ostatnia, ale nie mniej ważna. Pamiętajcie o trenerach i możliwości umówienia się na spotkanie wprowadzające. Nie jesteśmy tam, żeby pokazywać swoje mięśnie. Jesteśmy, żeby znaleźć dla każdej osoby indywidualny plan na zdrowy ruch, i żeby ten ruch był dobrze zapamiętany. Żeby te doświadczenia z klubu były czymś pozytywnym i żebyśmy mogli tam pójść ze znajomymi i dobrze spędzić czas.

Rozmawiała Magdalena Potocka

Reklama

 


                                                       Artykuł płatny

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/06/2025 21:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama