Reklama

"Babcia gromadząca mąkę", stan wojenny we wspomnieniach

13/12/2010 13:14

Ze stanu wojennego Jarosław Denisiuk, dyrektor Galerii El, pamięta najsmutniejszą wigilię w swoim życiu. I babcię gromadzącą mąkę i cukier w płóciennych workach uszytych na tę okazję.


13 grudnia 1981 roku Jarosław Denisiuk, dyrektor Galerii El, miał zaledwie 8 lat. Ze stanu wojennego najbardziej zapamiętał strach
 dorosłych.
— Myśmy bardzo szybko dorastali, a późniejsze wybory postaw brały właśnie swe początki w tym okropnym grudniu 81 roku — mówi
 Denisiuk. 



13 grudnia 1981 roku to jeden z tych dni, którego nie zapomina się do końca życia. Jarosław Denisiuk mieszkał wtedy z rodzicami przy ulicy Lubranieckiej. Rodzice w tamtym okresie zabronili mu wychodzić na dwór.
— Co pamiętam? Mój smutek z powodu braku programu TV i, że śniegu było tyle, co dzisiaj. Pamiętam transporter opancerzony stojący przy ulicy Poprzecznej. Przemówienie gen. Jaruzelskiego, strach rodziców I oczekiwanie, że wkroczą Sowieci. Pamiętam strach rodziców o mojego brata studiującego w Akademii Medycznej w Gdańsku (dziś ordynator oddziału otolaryngologicznego w Szpitalu Wojewódzkim). W Gdańsku trwały strajki, a on przywoził do domu nielegalne wydawnictwa i ulotki NZS i Solidarności. Ukradkiem i z zaciekawieniem je studiowałem — wspomina Jarosław Denisiuk.



Tomasz Aretniuk , trener II-ligowej Olimpii Elbląg, wspomina, że 13 grudnia padał śnieg. Pamięta też ludzi, którzy pocieszali żołnierzy. Mieszkańcy przynosili żołnierzom skibki chleba i herbatę w termosach. Jednak 
najbardziej utkwiło mu internowanie ojca.
— Mój ojciec był przewodniczącym Solidarności na wydziale WR w zakładach H.Cegielskiego. Tego dnia, krótko po północy został zatrzymany przez bezpiekę. — wspomina 
Arteniuk. — Jak zwykle po takiej "wizycie" musieliśmy posprzątać mieszkanie. To nie wyglądało na pokaz siły, a raczej na porażkę. Wbrew temu, co wszyscy sądzili, wiedziałem, że tego dnia komuniści przyznali
się do przegranej — dodaje trener.

Grzegorz Nowaczyk, prezydent Elbląga, w 1981 r. miał 15 lat. O stanie wojennym dowiedział się podczas turnieju tenisa stołowego w Iławie.
— To były ogólnopolskie dwudniowe
 zawody. Rozpoczęły się w sobotę, następnego dnia, ku naszej radości, były kontynuowane. W sobotę wieczorem, gdy "omawialiśmy" w naszym gronie ping-pongistów gry, nie- i udane zagrania, o północy nagle przerwano audycję radiową — wspomina. — Zawiedzeni i nieświadomi położyliśmy się spać. W niedzielę rano trener Marek Wnuk powiedział nam, że wprowadzono stan wojenny. Najbardziej zapamiętałem powrót pociągiem do
 Elbląga. Całą podróż stałem w wc w towarzystwie dwóch innych osób. I
 właśnie tamten zapach kojarzy mi się ze stanem wojennym
.
Karolina Śluz

A jak Wy wspominacie stan wojenny? - piszcie na [email protected]. Najciekawsze wspomnienia opublikujemy na www.dziennikelblaski.pl

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama