Reklama

Były komandos jest teraz muzykiem

28/12/2010 09:06



— Na początku wszystko w wojsku poznawałem. Gdy stałem się zawodowcem, okazało się jednak, że nie ma dla mnie miejsca, bo jednostkę w której służyłem rozwiązują. Odszedłem na emeryturę w wieku trzydziestu ośmiu lat. Czułem się bardzo źle — mówi 54-letni chor. sztab. rezerwy Mirosław Napiórkowski, były komandos, elblążanin.



Napiórkowski był komandosem, brał udział w zawodach grup specjalnych.

— Służyłem w wojskach powietrzno-desantowych — opowiada. — Przy ul. Mazurskiej stacjonował Batalion Rozpoznawczy, a w nim była specjalna kompania. Przez 16 lat służby skoczyłem ze spadochronem 1956 razy. Nurkowałem na głębokość dziesięciu metrów.




W wojsku wszystko szybko się zmienia. Okazało się, że Mirosław Napiórkowski musi podjąć ważną życiową decyzję. 
— Zwalniano żołnierzy z jednostek przewidzianych do rozwiązania — opowiada pan Mirosław. — Zlikwidowali jednostkę specjalną, a dla mnie był etat w Krakowie lub w Bolesławcu. Miałem kilka propozycji przeniesienia się do tych miejscowości. Nie przyjąłem ich - odszedłem w Elblągu na emeryturę. 
Swoją decyzję tłumaczy względami rodzinnymi. Żona pracowała. Dzieci, trzy córki, były małe. W ich wychowywaniu pomagali teściowie. A w Krakowie, czy Bolesławcu nie byłoby dziadków. 


Rozpoczął nowy etap w życiu. Odszedł na wojskową emeryturę, ale przysługiwało mu tylko 70 proc. jej wysokości. Postanowił więc zatrudnić się w agencji ochrony, gdzie pracował przez 6 lat. Potem zajął się muzyką. 
— Gram na instrumentach klawiszowych od dziesięciu lat. Jestem samoukiem — opowiada. — Występuję na imprezach okolicznościowych u znajomych. Gram i śpiewam. Zawsze lubiłem muzykę. Zacząłem grać po odejściu z wojska. W wojsku nie miałem na to czasu.
Pomimo wielu lat, które upłynęły odkąd przeszedł na emeryturę, a było to w 1994 r., wojsko wciąż w nim tkwi. 
— Cały czas czuję się żołnierzem — podkreśla Mirosław Napiórkowski. 


W rok po przejściu na emeryturę wojskową dowiedział się o istnieniu Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska Polskiego (obecnie organizacja ta nosi nazwę Związek Żołnierzy Wojska Polskiego). Zapisał się i zaczął przychodzić na zebrania. Wojskowi emeryci organizują zawody strzeleckie, w których też bierze udział. 
— Na sto możliwych punktów osiągam 98 pkt, to bardzo wysoki wynik — mówi Napiórkowski. 
Minęło szesnaście lat od czasu, gdy musiał podjąć życiową decyzję o odejściu z wojska. Jego córki dorosły. Najstarsza wyszła za mąż, a pan Mirosław stał się dziadkiem. Ma wnuczkę i wnuka. 
— Nie żałuję, że nie wyjechałem do Krakowa — mówi. 
W jego życiu nie ma miejsca na nudę. 
— Ciągle coś robię — opowiada. — Jestem ślusarzem - mechanikiem. Ludzie proszą mnie, żebym im coś zrobił, naprawił. Wzbogacam stale też swoją płytotekę. Opracowuję na nowo znajdujące się na nich utwory, dopasowuję do swojego głosu. To bardzo absorbujące zajęcie. Rekompensuje mi przejście do cywila.

Karolina Krajewska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama