Reklama

Chciał schudnąć, wznowił treningi po 12 latach. Walczy o medale

05/04/2014 07:51

Po śmierci ojca na dwanaście lat porzucił kick-boxing. 36-letni Cezary Szulc wrócił do regularnych treningów i odnosi pierwsze sukcesy. Miłość do sportu przekazał także swoim córkom: najmłodsza, sześcioletnia Otylia także trenuje kick-boxing, a dwie starsze piłkę ręczną.

Cezary Szulc jest jednym z trzech kickbokserów Elbląskiego Klubu Karate, którzy pojechali na mistrzostwa Polski w light i semi contact. Na zawodach w Nowym Mieście Lubawskim, które zakończą się w niedzielę, o medale walczą jeszcze Adrian Durma (69 kg) i Artur Zieliński (89 kg). 36-letni Szulc jest najlepszym przykładem, że na trenowanie kick-boxingu nigdy nie jest za późno.

Od boksu, przez piłkę
do kick-boxingu

Pan Cezary do regularnych treningów wrócił w ubiegłym roku po 12 latach przerwy. Wcześniej, jako młodzieniec trenował boks, piłkę nożną oraz kick-boxing. W tej ostatniej dyscyplinie ma się czym pochwalić, w 1999 r. zdobył m.in. złoty i brązowy medal na mistrzostwach Polski.
— Przygoda ze sportem zaczęła się, gdy miałem 14 lat. Na początku trenowałem boks w Starcie Elbląg — wspomina. — Później, gdy uczyłem się w szkole zawodowej, powstała sekcja kick-boxingu i zmieniłem dyscyplinę. Grałem także w piłkę nożną, trzy lata w Concordii oraz siedem lat w Pomowcu Gronowo Elbląskie.

Sport porzucił po śmierci ojca. Prowadzi samodzielnie gospodarstwo w Nowym Batorowie pod Elblągiem.
— Nie było czasu na sport, teraz jest z tym trochę lepiej, wszystko jest bardziej dopięte na ostatni guzik — mówi. — Decyzja o powrocie do regularnych treningów to był taki przebłysk, trochę żałuję, że nie podjąłem jej wcześniej. Zdecydowałem się, bo stwierdziłem, że za dużo ważę.
Kiedy na początku 2013 r. wrócił do treningów ważył 103 kg.
— Było ciężko, duża waga, a mały wzrost, brzuch był za duży... — wspomina.
Dzisiaj jest chudszy (92 kg) i może pochwalić się pierwszymi sukcesami. Podczas ubiegłorocznych mistrzostw Polski wywalczył srebrny medal w kat. +94 kg w formule semi contact. — Dwie walki wygrałem, a jedną, finałową przegrałem — wspomina. — Jechałem na mistrzostwa po brązowy medal, a udało się od razu awansować do finału. Teraz mierzę w złoty medal — dodaje.

Kick-boxing trenuje dwa-trzy razy w tygodniu. Dwa dni ma zarezerwowane na piłkę nożną, bo gra w występującym w B klasie Zalewie Batorowo. Na boisku piłkarskim radzi sobie równie dobrze jak na macie. Jesienią strzelił 12 goli. — Gram w ataku i jestem najstarszym zawodnikiem w zespole — mówi.
Miłość do sportu przekazał także swoim trzem córkom. Najmłodsza, 6-letnia Otylia trenuje razem z nim kick-boxing, starsze córki, Julia i Martyna - piłkę ręczną.
— Zakochały się w piłce ręcznej. Kibicujemy sobie nawzajem, one wierzą we mnie, a ja wierzę w nie — mówi pan Cezary.

Zawodnika chwali także jego trener.
— Wiadomo, że jest starszy o... 20 kilogramów — śmieje się Piotr Lichociński. — Czarek ma 1,75 m wzrostu, nie są to imponujące warunki fizyczne, ale jest niesamowicie pracowity, rzetelny, solidny — wylicza.

Złoty medal
po raz czwarty?

Podczas mistrzostw kraju na podium powinni stanąć również dwaj pozostali kickbokserzy EKK.
— Adrian Durma będzie po raz czwarty bronił tytułu mistrza Polski. To nasz najbardziej utytułowany i doświadczony zawodnik. 99 procent zadań treningowych wykonuje sam — mówi trener Lichociński.
Najważniejsze dla niego zawody w tym roku to będą mistrzostwa świata. — To będą dla niego trzecie MŚ. Jeszcze nigdy, z różnych przyczyn, nie przywiózł z tych zawodów medalu — mówi trener EKK.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama