Reklama

Chcieli oszukać policjantów zgłaszając fikcyjną kradzież

13/11/2012 13:52

35-letni Seweryn R. zgłosił na policji kradzież samochodu, który miał pozostawić w miejscowości Jegłownik. Policjanci przyjęli zawiadomienie i zaczęli sprawdzać wiarygodność zeznań mężczyzny. Jak się okazało, nie był on aż tak prawdomówny. Co więcej, funkcjonariusze ustalili, że nawet nie widział pojazdu, którego kradzież zgłosił. Zrobił to tylko po to, aby zarobić na odszkodowaniu. Auto było bowiem ubezpieczone. Teraz odpowie za zawiadamianie o niepopełnionym przestępstwie oraz za oszustwo. Może mu grozić kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Zdarzenie rozegrało się 8 listopada tego roku. Wtedy to, policjanci z Gronowa zostali powiadomieni o kradzieży pojazdu, a dokładnie renault megane z 2005 roku. Pojazd miał być zaparkowany w Jegłowniku i stamtąd skradziony. Na miejsce pojechali też funkcjonariusze kryminalni z Elbląga.

Od początku kradzież wydawała się być podejrzana. 35-letni Seweryn R. złożył oficjalne zawiadomienie, o tym, że jego auto zostało skradzione. Policjanci szybko doszli do prawdy, która była zupełnie inna. Okazało się bowiem, że auto „kupił”, ale tylko „teoretycznie” od swojego znajomego, 37-letniego Krzysztofa O. Teoretycznie, ponieważ samochodu nawet nie widział. Podpisał tylko stosowne umowy, aby jako właściciel pojazdu, móc zgłosić przestępstwo.

Policjanci ustalili, że wcześniejszy użytkownik samochodu Krzysztof O. rok wcześniej zgłosił już jedną kradzież. Wtedy był to vw polo o wartości 20 tys. złotych. Mężczyzna uzyskał też odszkodowanie za „skradziony” pojazd. Policjanci ustalili, że zarówno renault megane jak i vw polo to fikcyjnie skradzione auta.

Zabiegu tego dokonano po to, by wyłudzić odszkodowanie. Jak widać sami sprawcy mieli pomysł na łatwe zarobienie pieniędzy, jednak z jego realizacją było już gorzej. Policjanci pracujący przy sprawie pomogli wyjść prawdzie na jaw. Mężczyźni usłyszeli zarzuty zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie oraz oszustwa. Teraz może im grozić kara do 8 lat pozbawienia wolności. Co więcej, 37-latek będzie musiał się rozliczyć z wypłaconego mu odszkodowania.
kmf

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama