Reklama

Co kryje wieża katedry św. Mikołaja?

19/08/2012 00:02

Wejście na blisko 100-metrową wieżę katedry św. Mikołaja zajmuje około 20 minut. Ks. Stanisław Błaszkowski, proboszcz parafii katedralnej, pokonuje 400 schodów w najwyższej budowli Elbląga przynajmniej raz w tygodniu. Być może za dwa lata wieża katedry stanie się atrakcją turystyczną. My sprawdziliśmy, co kryje jej wnętrze.

Nie trzeba być supermanem, by podziwiać panoramę miasta.

— Tę trasę pokonuję przynajmniej raz w tygodniu — mówi ks. proboszcz Stanisław Błaszkowski. — Nie jest to nic wielkiego. Nie trzeba specjalnej zaprawy fizycznej, by wejść na wieżę — stwierdza duchowny, który, jak dodaje, przeszedł w zeszłym roku, operację kręgosłupa. — Muszę teraz dbać o kondycję — tłumaczy ks. proboszcz.

Wieżę odwiedza także, choć już rzadziej, biskup Jan Styrna. Ordynariusz elbląski czyni to raz w roku - 23 sierpnia w rocznicę swego ingresu do katedry. Z możliwości odwiedzin wieży i podziwiania panoramy Elbląga z wysokości 97 metrów nie skorzystał natomiast prezydent Grzegorz Nowaczyk.
— Jak dotąd pan prezydent nie skorzystał z mojej propozycji. Może skorzysta po remoncie wieży — zastanawia się ks. Stanisław Błaszkowski.


Do remontu wieży ma dojść już w przyszłym roku. Prace przy niej będą zwieńczeniem trwających od ładnych kilku lat prac remontowo-konserwatorskich w katedrze. Prace te są bardzo kosztowne. Sam tylko remont wieży, i dostosowanie jej do potrzeb ruchu turystycznego, pochłonie według szacunków około 2,4 mln zł.


To duża kwota, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to już na początku sezonu turystycznego w 2014 r., wieża przyjmie pierwszych gości. Nie będą to z pewnością tylko przyjezdni. Panoramy miasta z wysokości 97 metrów podziwiać nie miała okazji zdecydowana większość elblążan.

A jest co podziwiać. Z kościelnej wieży, przy dobrej pogodzie, widać nawet Malbork. W trakcie naszej piątkowej wyprawy (odbytej dzięki życzliwości ks. Stanisława Błaszkowskiego) nie było to, niestety, z powodu zamglonej pogody możliwe, ale i tak było co oglądać. Elbląg widać było jak na dłoni.
— Dopiero teraz widzę, ile jest u nas zieleni. To naprawdę ładne miasto — chwalił Elbląg jeden z naszych redakcyjnych kolegów.

Widoki zapierające (i to dosłownie) dech w piersiach wynagrodziły nam z naddatkiem trudy pokonania 364 stopni. Tyle stopni dzieli poziom posadzki elbląskiej katedry od pierwszej, niższej, galeryjki.

— Na tej kondygnacji pomieści się swobodnie około 20 osób — mówi ks. Stanisław Błaszkowski.
Wieża katedry będzie dostępna dla turystów do wysokości zamkniętej właśnie przez tę galeryjkę. To, jak wyjawia ks. proboszcz, 68 metrów. Wyżej już nie wejdziemy.

Wędrówka schodami katedry to nie tylko możliwość podziwiania panoramy Elbląga. Każdy stopień, każda kondygnacja, to odkrywanie kolejnych tajemnic matki elbląskich kościołów. Mijamy dawne salki wygospodarowane w latach 60. ubiegłego stulecia na potrzeby lekcji religii. Po usunięciu, przez komunistyczne władze w 1961 r. katechezy ze szkół, z salek tych korzystało około 9 tysięcy dzieci i młodzieży.

Wyżej podziwiać możemy trzy ogromne hale - belkowanie stropu katedry. Do tej pory miejsce to poza duchownymi i służbami dbającymi o stan techniczny świątyni widziało tylko niewiele osób. W przeciwieństwie do ptaków - przede wszystkim gołębi, które przez lata były domownikami wieży. Nie było to jednak specjalnie chciane sąsiedztwo.

— Bywało że zimowało tutaj 1500 gołębi. Po ich usunięciu wywieźliśmy blisko dwie tony ptasich odchodów — mówi ks. proboszcz.

Zmierzamy wyżej - jesteśmy w sali mieszczącej pomieszczenia techniczne służące katedrze. Wyżej jest już tylko dzwonnica (dziękujemy za ich uruchomienie, ks. Stanisławie!), do której wiodą kręte żelazne schody, i wspomniana już wcześniej galeryjka.

Wracamy. Po dziesięciu minutach (jak widać szybciej się schodzi niż wchodzi) możemy podziwiać już wieżę katedry... z dołu. Nadal robi monumentalne wrażenie. Czuje się tchnienie wieków.

Choć początki świątyni sięgają połowy XIII wieku, to obecna wieża jest dużo młodsza. Piorun, jaki uderzył w kościół 26 kwietnia 1777 r., strawił jej trzy poprzedniczki. Nową wieżę ukończono dopiero w 1907 r. Świątynia została powtórnie zniszczona w lutym 1945 r. - w wyniku działań wojennych. Świątynię zaczęto odbudowywać w 1948 r.

Teraz stanowi ona perłę wśród elbląskich zabytków. Choć i dzisiaj natura nie oszczędza tego miejsca. W czasie burz dochodzi tutaj do bardzo częstych wyładowań atmosferycznych.

— W czasie ostatniej burzy piorun kulisty przeleciał przez całą ścieżkę kościelną — opowiada ks. Stanisław Błaszkowski.
Natura jak widać się nie zmienia.
Witold Chrzanowski
[gallery=4]34502[/gallery]
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=EkMIP59kEvs[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama