Reklama

Co stało się ze zwierzętami z byłego ZOO w Braniewie?

16/12/2021 13:43

Miasto sprzedało je firmie, która nie istnieje — twierdzi braniewski inspektorat OTOZ Animals. Zakład Gospodarki Komunalnej w Braniewie składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa dopiero po nagłośnieniu sprawy. Dowiemy się, czy zwierzęta żyją?

Miasto Braniewo sprzedało zwierzęta z byłego ZOO 5 października 2021 roku. Wśród nich były dwa kuce, lama, bażant srebrzysty, dwie perliczki i pięć kóz domowych, a cena, jaką zapłacił kupujący — czyli mężczyzna powołujący się na gospodarstwo agroturystyczne w Ostrowinie w powiecie ostródzkim — to niespełna 2,5 tysiąca złotych.

Jeden z punktów zawartej umowy zawiera oświadczenie kupującego o tym, że spełnia warunki w zakresie utrzymania i dobrostanu zwierząt zgodnie z obowiązującym stanem prawnym i w sposób niekolidujący z przepisami o ochronie ich praw.

— Nikt z Urzędu Miejskiego nie sprawdził kupującego, ani nie był u niego, żeby zweryfikować warunki, w jakich zwierzęta z byłego ZOO będą trzymane. Postaraliśmy się jednak, żeby zobaczyć, co to za gospodarstwo agroturystyczne — informował na początku grudnia braniewski oddział OTOZ Animals.

I relacjonował: — Okazało się, że pod podanym w umowie adresem, nie ma żadnego gospodarstwa agroturystycznego, mieszka tam jakiś starszy mężczyzna, który twierdził, że z danymi podanymi w umowie kupna zwierząt nie ma nic wspólnego. Udało nam się ustalić adres zamieszkania mężczyzny, który przedstawiał się w zawieranych gminą umowach — bo to nie jedyna umowa zawarta z naszym miastem — zapłacono mu również za wycinkę drzew.

W listopadzie odbyły się dwie kontrole pod ustalonym adresem.
— Podczas pierwszej z nich właściciela zwierząt nie było, nie udało się wejść na teren, jednak udało się zobaczyć warunki, w jakich mężczyzna trzyma swoje dwa psy. Kojec metr na dwa, w środku dwa duże psy, zniszczone budy, przeciekający dach, deszczówka z liśćmi jako woda pitna, przewrócone puste garnki, dziury wykopane pod budą, podłoże pokryte odchodami. Zapalił nam się w głowach alarm — opowiadają pracownicy OTOZ Animals.

O swoich obawach postanowili poinformować burmistrza, który miał obiecać, że sprawę postara się wyjaśnić. Minął miesiąc i nic. Druga kontrola dokonana przez obrońców zwierząt też niewiele wykazała — mężczyzna tym razem był, ale inspektorów na posesję nie wpuścił. Pracownicy OTOZ Animals przyznali jednak, że wśród zwierząt, które udało im się zobaczyć, nie dostrzegli tych z byłego ZOO.

— To nie były anonimowe stworzenia, których los był obojętny dla mieszkańców Braniewa. Miały swoje imiona, na które każde z nich reagowało, przybiegając do swoich opiekunów. Była lama, która do ZOO w Braniewie trafiła z przerośniętymi zębami — trzeba było jej kroić marchewkę na kawałki, bo tylko wtedy mogła ją zjeść. Czy w nowym miejscu o tym wiedzą? Czy ktoś z Urzędu Miasta poinformował o tym nabywcę? — zastanawiają się pracownicy inspektoratu.
Ich zdaniem nie sprawdzono dokładnie ani kupującego, ani warunków, w jakich trzymał zwierzęta, które dotychczas były pod jego opieką.

— Od października nie możemy sprawdzić, co dzieje się z Kajko i Kokoszem, Łajki, Mareczkiem, Józią i pozostałymi zwierzętami, bo aktualny właściciel zwierząt, nie chce ich nam pokazać. Komenda Powiatowa Policji w Ostródzie otrzymała już od nas zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Oprócz zaniedbań psów zgłosiliśmy również podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 286 Kk. W tej sprawie działamy wspólnie z Inspektoratem OTOZ Animals w Działdowie. Pomaga nam również Rada Krajowa OTOZ Animals — przekazuje oddział w Braniewie.

Kiedy zadzwoniliśmy do burmistrza z prośbą o stanowisko w tej sprawie, odesłał nas do dyrektora Zakładu Gospodarki Komunalnej w Braniewie. Kilka dni później na stronie internetowej ZGK pojawiło się oświadczenie podpisane przez Andrzeja Karpińskiego.

— W związku z istniejącymi w przestrzeni publicznej informacjami o możliwych nieprawidłowościach w opiece i utrzymaniu dobrostanu zwierząt sprzedanych przez Gminę Miasta Braniewo, Zakład Gospodarki Komunalnej w Braniewie informuje, że w umowie sprzedaży zawartej z nabywcą zwierząt zawarte jest oświadczenie, w którym nabywca informuje o spełnianiu przez niego warunków w zakresie utrzymania i dobrostanu zwierząt zgodnie z właściwymi przepisami prawa — czytamy w opublikowanym dokumencie.

I dowiadujemy się: — Po otrzymaniu pierwszych informacji o podejrzeniu złego traktowania zwierząt pracownicy naszej jednostki organizacyjnej kontaktowali się telefonicznie z nabywcą zwierząt z prośbą o udzielenie informacji na temat ich stanu. Zgodnie z przekazywanymi im informacjami zwierzętom zapewniona była odpowiednia opieka. Zaznaczam, że pracownicy naszego Zakładu nie posiadają uprawnień do kontroli warunków opieki nad zwierzętami sprawowanej przez osoby trzecie.

W związku z tym, że sprawa odbija się coraz szerszych echem w mediach, a kupujący nadal nie zaprezentował warunków, w jakich przebywają zwierzęta, dyrektor ZGK w Braniewie podjął decyzję o konieczności złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przez nabywcę przestępstwa znęcania się nad zwierzętami.

— Nie przesądzając tego, czy nabywca zwierząt faktycznie postępuje z nimi w sposób niewłaściwy, zaznaczamy, że przed zawarciem umowy sprzedaży byliśmy zapewnieni, że zwierzęta będą miały dobre warunki. Zapewnienie to znalazło swoje odzwierciedlenie w umowie. Ponadto, jak już wskazałem powyżej, pomimo braku uprawnień kontrolnych, nasi pracownicy podejmowali starania o ustalenie losu sprzedanych zwierząt — zaznaczył Karpiński.

A w rozmowie z nami potwierdził, że zawiadomienie rzeczywiście zostanie złożone. — Zbieramy materiały. Sprawę trzeba doprowadzić do końca — stwierdza dyrektor ZGK.

Do tematu powrócimy

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama