Reklama

Czasami od grzybów 
to mi resory siadały w aucie

04/10/2012 11:13

Ten rok, niestety, do grzybowych nie należy. Pamiętam, może to było ze 20 lat temu, jak mi w powrotnej drodze z Borów Tucholskich resory w Syrence wysiadły, bo tyle zielonek i podgrzybków miałem w bagażniku — wspomina Adam Kowalski z Elbląga, grzybiarz z 70-letnim doświadczeniem.




Edward Galek, elblążanin, zbiera grzyby od 40 lat. Ma swoje miejsca w Jeleniej Dolinie, Krasnym Lesie, Kurowie Braniewskim. We wtorek spotkaliśmy go na targowisku miejskim. W południe miał do sprzedania jeszcze trzy wiaderka kozaków czerwonych. W każdym wiaderku miał po 4,5 kg grzybów. 

— Nauczyłem się zbierać grzyby od ojca. Już jako mały chłopiec chodziłem z nim do lasu. Teraz sam zbieram grzyby w swoich miejscach. Żona nie jeździ ze mną do lasu, bo nie lubi grzybów — opowiada pan Edward. — W tym roku dwa wiaderka grzybów ususzyłem, a resztę sprzedam ludziom, bo mnie nie są potrzebne. 
Chętnych do kupienia grzybów nie brakuje, chociaż klienci próbują się targować.

Pan Edward początkowo wycenił jedno wiaderko na 30 zł - ostatecznie sprzedał emerytce za 15 zł.
— Jak kobieta spojrzy na mnie ładnym wzrokiem, to opuszczam cenę — śmieje się.
I dodaje, że lepiej grzyby sprzedać taniej niż miałyby się zmarnować.



— Najlepiej smakują grzyby zebrane przez samego siebie — twierdzi Adam Kowalski z Elbląga. 
Jak mówi, na grzyby chodzi już od 70 lat.

— Jakie grzyby zbierać uczyli mnie rodzice, gdy jeszcze byłem dzieckiem. Już wtedy widziałem, że ten to prawdziwek, ten kozak, a to surojadka — wspomina. — Ale zawsze zebrane przeze mnie grzyby przeglądała mama. Do tej pory zbieram jedynie grzyby, które znam od lat. Nie kuszę się na te, których nie zbierałem za młodu. I dlatego przez te kilkadziesiąt lat nigdy się grzybami nie zatrułem. Wiedza o grzybach przechodzi z pokolenia na pokolenie. Te same gatunki zbierają dzisiaj moje dzieci i wnuki.


Pan Adam ma kilkadziesiąt własnych, sprawdzonych miejsc w okolicy. Gdzie? Tego nie zdradzi.
— W takie miejsce idę na pewniaka. Mogę tam zbierać grzyby z zamkniętymi oczami. Wiem, że akurat pod tym dębem będzie stał prawdziwek i już. Chociaż grzyby potrafią się przenieść. Tak było w Krasnym Lesie koło Elbląga. Las przecięto po jednej stronie i tam już grzybów nie ma — mówi. — Grzyby najlepiej rosną przy ciepłych, wilgotnych nocach. W jedną noc może urosnąć nawet 15 centymetrów. Dlatego najlepiej zbierać je o poranku. Ale grzyby rosną też wraz z księżycem, przy pełni najszybciej. Jak jest nów, to nie ma po co wychodzić do lasu. Ten rok, niestety, do grzybowych nie należy. Nie wiem co się stało? Pamiętam dwa lata temu w jednym moim miejscu natrafiłem na taki wysyp prawdziwków, że nie miałem gdzie nogi postawić. Dwa czubate kosze prawdziwków zebrałem nie ruszając się z miejsca. Oj, niektóre lata to były grzybowe! Pamiętam, może to było ze 20 lat temu, jak mi w powrotnej drodze z Borów Tucholskich resory w Syrence wysiadły, bo tyle zielonek i podgrzybków miałem w bagażniku.
daw,kr

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama