Reklama

Dzieci złapane na jeździe bez biletów. Do miasta wracały pieszo

01/11/2011 19:58

Nie zaprzeczam: dziewczynki nie miały biletów. To źle. Ale kontroler nie miał, moim zdaniem, prawa ich tak potraktować. To skandal, że dzieci musiały wracać pieszo zza Dębicy. Szły niebezpieczną jezdnią, bez chodnika — mówi zdenerwowana Elżbieta Radecka-Tarkowska, przewodnicząca Rady Mieszkańców hotelowca przy ul. Łęczyckiej.

Pięć dziewczynek, w wieku od 11 do 14 lat, mieszkanek hotelowca przy ul. Łęczyckiej, wracało 12 października do domu autobusem linii nr 6. Dziewczynki nie miały biletów. Natknęły się na kontrolera.

— Wywiózł je aż do Stagniewa, gdzie wysadził, pokazując na odchodne środkowy palec. Dziewczynki zastrachane wracały jezdnią do domu. Na szczęście udało im się zatrzymać jadący do Elbląga bus, którego kierowca zgodził się dowieźć je za darmo — opowiada Elżbieta Radecka-Tarkowska.

Dodatkowe informacje udzieliły nam same dziewczyny.
— Chciałyśmy wrócić tą samą szóstką do domu. Wysiadłyśmy na ostatnim przystanku w Stagniewie, żeby porozmawiać. Czekałyśmy aż autobus zawróci na pętli. Kierowca jednak nie zatrzymał się, tylko pojechał dalej. Zostawił nas — relacjonują.

Sprawą zajął się radny Andrzej Tomczyński, który razem z Elżbietą Radecką-Tarkowską odwiedził ZKM.
— To zdarzenie trzeba wyjaśnić — mówi radny. — To są dzieci. Nie można ich karać jak dorosłych — dodaje Tomczyński.
Zaznacza jednak, że to właśnie dorośli - rodzice dzieci - powinni zadbać o to, by ich pociechy nie jeździły na gapę.

Dyrektor Andrzej Olejnik z elbląskiego PKS nic nie wiedział o zajściu. Sytuacja jednak go zbulwersowała.
— Mamy własnych kontrolerów, ale na liniach międzymiastowych i podmiejskich. Taka sytuacja, by wysadzić dziecko jadące bez biletu, byłaby niedopuszczalna — mówi Andrzej Olejnik. — Kontroler spisuje dane dziecka, np. z legitymacji szkolnej, ale nie nakazuje opuścić autobusu — podkreśla jeszcze raz dyrektor elbląskiego PKS.

A jak tłumaczy dyrektor zachowanie kierowcy, który nie zatrzymał się, by zabrać dzieci?
— Tej konkretnej sprawy, jak już zaznaczyłem, nie znam. Ale być może było to spowodowane opóźnieniem w kursowaniu autobusu. Każdy z wozów ma już GPS i kierowca za spowodowanie opóźnienia może zapłacić z własnej kieszeni — tłumaczy Andrzej Olejnik.
wch

Michał Górecki, rzecznik prasowy Zarządu Komunikacji Miejskiej w Elblągu:
— Obowiązkiem pasażera korzystającego z przejazdu komunikacją miejską jest posiadania ważnego biletu i ewentualnie dokumentu poświadczającego prawo do korzystania z ulgowych przejazdów. Po otrzymaniu zgłoszenia na temat tego konkretnego zdarzenia, ZKM wystąpił do firmy kontrolującej bilety o wyjaśnienie okoliczności tej sytuacji.
Kontrolerzy wsiedli do pojazdu na przystanku Łęczycka/Wyżynna. Z ich relacji wynika, że podczas kontroli oraz wystawiania opłat dodatkowych, pasażerki zachowywały się bardzo arogancko i wulgarnie. Według kontrolerów niestosowne zachowanie młodych osób wywołało oburzenie pozostałych pasażerów oraz kierowcy. Po zakończeniu czynności, kontrolerzy poinformowali pasażerki o możliwości powrotu do pierwotnego celu podróży kolejnym kursem, na podstawie już otrzymanej opłaty dodatkowej. Pasażerki nie skorzystały z tej możliwości wysiadając na przystanku Stoboje.
Kontrolerzy czynności związane z kontrolą biletów oraz ewentualnym wystawianiem opłat dodatkowych, wykonują w pojazdach komunikacji miejskiej, a nie na przystankach. Pasażer, który korzysta z przejazdu bez ważnego biletu, powinien liczyć się z możliwością ominięcia docelowego przystanku, z powodu przeprowadzania czynności służbowych przez kontrolerów.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama