Setki rolników w całej Polsce, w tym także w Elblągu i powiecie elbląskim, protestują przeciwko umowie Mercosur. – Nie zgadzamy się na zalewanie naszego rynku żywnością niespełniającą unijnych norm – mówi Damian Murawiec, rolnik i współorganizator protestu.
We wtorek 30 grudnia rolnicy w całym kraju protestują przeciwko umowie handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur. W całej Polsce odbywa się około 200 protestów.
W regionie elbląskim rolnicy zgłosili siedem punktów protestacyjnych, m.in. przy ul. Żuławskiej – na wiadukcie prowadzącym do Helenowa, a także na wiaduktach w Adamowie, Adamowie–Osiedlu, Janowie, Bogaczewie oraz Zielonym Grądzie.
Tym razem rolnicy nie blokują dróg.
– To czas między świętami a nowym rokiem, dlatego jako organizatorzy tego ogólnopolskiego protestu postanowiliśmy wybrać taką formę, która będzie bardzo widoczna, a zarazem nie będzie uciążliwa lokalnie dla mieszkańców – mówi Damian Murawiec, rolnik z powiatu elbląskiego i współorganizator protestu.
Głównym powodem protestu są obawy dotyczące jakości importowanej żywności i nierównych warunków dla rolników.
– Protestujemy, dlatego że ta umowa, jeżeli wejdzie w życie, będzie miała takie konsekwencje, że na nasz europejski rynek, na nasze półki sklepowe będą docierać towary rolno-spożywcze niespełniające unijnych norm – tłumaczy Damian Murawiec.

– Na terytorium krajów Ameryki Południowej, które należą do tej grupy Mercosur, używa się pestycydów, które w Unii Europejskiej są już od dawna zakazane, niektóre nawet od 30 lat. Zostały uznane za rakotwórcze. Używa się tam też roślin genetycznie modyfikowanych – dodaje.
– Przy produkcji zwierzęcej, mleka czy mięsa, używa się niedozwolonych na naszym terytorium antybiotyków i hormonów wzrostu. Nie ma żadnych mechanizmów dostępnych dla instytucji unijnych, żeby wymóc na producentach żywności w Brazylii czy Argentynie, by spełniali normy środowiskowe czy dobrostanowe obowiązujące w Unii – zaznacza Murawiec.
Choć protest miał mieć większy zasięg, warunki pogodowe wpłynęły na to, aby przybrał on charakter symboliczny.
– Przez to, że dzisiaj pogoda jest, jaka jest – porywy wiatru pomiędzy 90 a 100 km/h, padający śnieg, bardzo złe warunki pogodowe, bardzo złe warunki na drogach – postanowiliśmy, że nie będziemy na te wiadukty ściągać nadmiernej ilości ciągników – mówi Murawiec.
– Przyjechaliśmy na każdy wiadukt w ilości raptem kilku ciągników, między pięć a dziesięć sztuk, właśnie po to, żeby niepotrzebnie nie powodować większych utrudnień, żeby nie doszło do żadnego wypadku – dodaje.
– Pogoda nie przykryje tego protestu w żadnym stopniu, ponieważ jeżeli w skali kraju jest 200 punktów protestacyjnych, to akcja protestacyjna naprawdę jest bardzo duża i bardzo widoczna – podkreśla.
Protesty będą kontynuowane również po nowym roku.
– 9 stycznia organizujemy kolejny protest. Rolnicy z całej Polski przyjadą do Warszawy – zapowiada Damian Murawiec.
EG
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze