Reklama

Elbląska Spółdzielnia Niewidomych wychodzi z kryzysu

29/08/2013 18:12

Znów działamy i jesteśmy na najlepszej drodze do tego aby stanąć na nogi — mówi Ryszard Waranków, który na stanowisku prezesa spółdzielni ELSIN zastąpił Jerzego Wilka. Najstarszy zakład pracy chronionej wrócił właśnie na rynek. Czy szczotki i pędzle wytwarzane przez niewidomych elblążan wystarczą, aby się na nim utrzymał?

Spółdzielnia Niewidomych ELSIN przez wiele miesięcy przeżywała kryzys. Ostatecznie blisko dwa miesiące temu najstarszy i największy elbląski zakład pracy chronionej postawiono w stan likwidacji. Teraz firma się odbudowuje pod rządami nowego prezesa - Ryszarda Warankowa. Na tym stanowisku zastąpił on Jerzego Wilka, który zrezygnował z tej funkcji z chwilą gdy objął stanowisko prezydenta Elbląga.

— W tej chwili utrzymujemy dotychczasową produkcję i usługi — mówi Waranków. — W planach mamy jednak rozszerzenie działalności. Jeśli uda się nam to zyskamy dodatkowe 10 - 15 procent przychodu. Minęło dopiero trzy tygodnie od chwili, gdy zakład reaktywował swoją działalność, za wcześnie jest, aby mówić o konkretach. Więc będę mógł zdradzić za kolejne trzy tygodnie.

Zakład choć przetrwał kryzys, nie wyszedł z niego całkiem bez szwanku. Jeszcze w ubiegłym roku w spółdzielni zatrudniano 120 osób, głównie niewidomych i niedowidzących. Teraz załoga skurczyła się do 70 pracowników.
— Gdy zakład stanie już na nogi, w co bardzo wierzymy, część z osób, które straciły pracę będzie miała szanse na powrót. Na pewno nie wszyscy, ale to będzie już związane z wprowadzeniem nowej produkcji — wyjaśnia prezes.
ELSiN stracił również część odbiorców. Za to jednak, jak twierdzi jego prezes, odpowiedzialne jest obecna sytuacja na rynku. Wiele z firm, do których trafiały szczotki i pędzle wyrabiane przez niewidomych elblążan, po prostu splajtowało.

Nieco zmienił się również sposób finansowania zakładu. Teraz nie korzysta z dofinansowanie Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Przypomnijmy. Kłopoty ElSIN-u zaczęły się w ubiegłym roku, gdy PFRON wstrzymał dotacje co miesiąc wypłacane zakładowi. Te wtedy stanowiły wtedy znaczny procent wynagrodzeń, więcej ich brak bardzo szybko stał się odczuwalny, a ostatecznie doprowadził do likwidacji spółdzielni. To najwyraźniej to doświadczenie spowodowało, że nowy zarząd zamierza się obyć bez rządowych pieniędzy.

— Nie otrzymujemy dofinansowania i nawet się o nie nie staramy. Już wcześniej posłaliśmy do PREONu kilka ryz dokumentów. Okazuje się, że mimo tego, iż zatrudniamy osoby niepełnosprawne, najwyraźniej taka pomoc państwa nam się nie należy. Ta przeznaczona jest dla najbogatszych firm, które dobrze prosperują i obecnych na giełdzie — nie ukrywa rozgoryczenia prezes.
Natasza Jatczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama