Reklama

Gucio czyli historia mądrego życia. Wspomnienia G. Holoubka

23/09/2011 09:25

Za sprawą Barbary Gołąbek, kierującej Biblioteką Publiczną w Pasłęku odbyło się spotkanie promocyjne książki Gustawa Holoubka „Wspomnienia z niepamięci”. I nie był to przypadek z dwóch powodów: po pierwsze „holoubek” po czesku znaczy „gołąbek” a po drugie Pani Barbara utrzymuje znakomite relacje z szefową Wydawnictwa „Marginesy” Hanną Mirską-Grudzińską.

Główną bohaterką spotkania była Magdalena Zawadzka, żona i „kustosz pamięci” o Gustawie Holoubku, aktorze i niezwykłym człowieku. Maleńka salka pasłęckiej biblioteki nie pomieściła chętnych pań (bo one w większości stawiły się 22 września 2011 roku) bo panów było jak na lekarstwo. Organizatorzy nie przewidzieli takiej frekwencji. Z małym spóźnieniem i po szybkiej prezentacji, która oczywiście nie była konieczna rozpoczęło się spotkanie czyli opowieść przeplatana nielicznymi pytaniami.

Napisał tę książkę z przekory – rozpoczęła Magdalena Zawadzka. - Prosiłam go tyle lat ale nie wierzył, że kogoś może interesować jego życie. Kiedy po kilku latach pisania felietonów do jednego z tygodników zostałam poproszona o krótki życiorys do wydania książkowego, nagle w mężu obudziła się ciekawość wobec tego co miałam do pzrekazania o swoim życiu. Był w tym entuzjazm i życzliwość. Po jakimś czasie wyjął zeszyt z szafy i komunikatywnym, prostym i syntetycznym językiem, poszukując odpowiednich słów zaczął pisanie, czyli – jak to podkreślał – ciężką, literacką robotę.

Przelewał swoje myśli na papier opisując szczególnie dokładnie swoje krakowskie dzieciństwo, opisy miejsc i ludzi. Ojca, którego stracił w wieku 10 lat i matkę, pełną humoru i pogody ducha. To po niej odziedziczył życie „na tak”. Pogodne nastawienie do rzeczywistości. Dostrzeganie szklanki „w połowie pełnej”. I waga życiowych pasji. Po ojcu - nauczycielu gimnastyki i miłośniku jazdy konnej - odziedziczył Gustaw Holoubek zamiłowanie do sportu. Najpierw jako czynny piłkarz (nożny) a potem jako zagorzały kibic boksu, lekkiej atletyki i oczywiście piłki nożnej. To był jego nałóg: oglądał wszystko!

Dużo zdrowszy niż inne uzależnienia…. - stwierdziła Magda Zawadzka. Znawca Krakowa, a zwłaszcza jego kościołów po których oprowadzała go od wczesnego dzieciństwa jedyna siostra Helena, pobożna i kochająca go ponad wszystko. Gucio – miłośnik sztuki, architektury i zabytków – to opinia kochającej żony. Nie mają racji ci, którzy twierdzą, że zwykł mawiać: ”Chodzą tylko pielgrzymi”, bo Magdzie Zawadzkiej udawało się wyciągać męża na liczne wyprawy po Polsce i świecie. Wspólnie przeżyte 39 lat to niezwykły czas bycia z człowiekiem, którego można określić „Mistrzem codzienności w małżeństwie”.

Serdeczność, aprobata, poczucie bezpieczeństwa, poczucie humoru były ważnymi elementami ich życia.
Staram się realizować nauki, które zdobyłam przez te wszystkie wspólne lata – zakończyła Magda Zawadzka… A słuchaczom było mało tych opowieści i wspomnień. Pewnie jeszcze nie raz Biblioteka Publiczna w Pasłęku gościć będzie tak interesujących prelegentów. I dobrze. Potrzeba nam w tych czasach opowieści ludzi mądrych i spełnionych. Oni nadają życiu smak.
Andrzej Oletzki

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama