Reklama

Gwizdki, trąbki przeciwko drożyźnie i bezrobociu. Film

25/05/2011 20:47

Dzisiaj w centrum Olsztyna przez nieco ponad dwie godziny protestowali związkowcy z Solidarności, w tym ponad stu elbląskich działaczy. To największa od wielu lat demonstracja w regionie, ale nie było palenia opon, wyrywania płyt chodnikowych.

"Afrykańskie płace, europejskie ceny - takiego rządu w Polsce mieć nie chcemy", "Arłukowicz do roboty, wykluczeni czekają", "Podnieśmy Polakom płacę minimalną" — z takimi hasłami wyszli na ulice Olsztyna związkowcy z Solidarności. Podobne manifestacje odbyły się też w pozostałych piętnastu województwach. Na manifestację do Olsztyna ściągnęli związkowcy z całego województwa — w tym około stu działaczy z regionu elbląskiego.

Wyższej płacy
Choć już dawno w Olsztynie nie było tylu związkowców na raz, to zachowywali się bardzo spokojnie. Ale za to hałaśliwie. Działacze, którzy zebrali się o godz. 13 przed ratuszem gwizdali, trąbili a nawet walili w garnkami. 
— Nie należę do związku, ale całym sercem jestem za Solidarnością — tłumaczyła olsztynianka, tłukąc ile sił pokrywką w garnek.



Sprzed ratusza protestujący przemaszerowali pod urząd wojewódzki. Związkowcy protestowali przeciwko obniżeniu pieniędzy na walkę z bezrobociem i polityce społecznej obecnego rządu. Domagają się też podniesienia płacy minimalnej, do około 1700 zł brutto. 
— Dziś w Polsce około 10 procent pracowników pracuje za płacę minimalną (1386 zł brutto - red), to głodowa płaca — mówił podczas pikiety szef elbląskiego regionu Solidarności Jan Fiodorowicz.
 Przed urzędem wojewódzkim związkowcy zbierali podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o podniesieniu płacy minimalnej do 50-60 proc. średniej krajowej płacy.

Kto chce, ten pracuje
— W cywilizowanych krajach człowiek, który pracuje ma zapewnioną pracę minimalną, która pozwala na godne życie — stwierdza Henryk Zakrzewicz, bezrobotny z Elbląga, który wziął udział w proteście. — Nie trzeba się martwić o to czy starczy do pierwszego. A w Polsce?
— Ludziom żyje się coraz gorzej, ceny lecą w górę, a płaca minimalna nie wystarcza — dodaje elblążanka Jolanta Lisewska.


[gallery=4]15198[/gallery]

Nie wszyscy jednak identyfikowali się z hasłami na transparentach, które nieśli działacze Solidarności.
— Bezrobocie — zdziwił się Tomasz Nuzikowski, właściciel firmy. — Od ręki zatrudniłbym dwóch, trzech ludzi, ale chętnych brak. Kto chce pracować, robotę znajdzie. Najłatwiej jest wyjść na ulicę i krzyczeć. A zamiast wyższej płacy minimalnej lepiej byłoby, aby rząd obniżył podatki i składki na ubezpieczenie społeczne.
Do związkowców wyszedł wicewojewoda Jan Maścianica, któremu działacze Solidarności przekazali petycję do premiera Donalda Tuska. 
— Przekażę ją niezwłocznie — zapewnił wicewojewoda Maścianica. 
Na 30 czerwca Solidarność zapowiedziała wielką manifestację w Warszawie.
— Na efekty musimy poczekać, ale warto było protestować — uważa Jan Fiodorowicz.


Andrzej Mielnicki, kś

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=bvO1WxkH84E[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama