Reklama

Handlowcy: Tu w każdej chwili może dojść do tragedii

23/03/2011 17:41

Ponad sto osób (w większości właściciele pawilonów handlowych) podpisało się pod petycją do prezydenta miasta w sprawie korzystania z osiedlowej drogi przy ulicy Płk. Dąbka, a głównie nieprawidłowego oznakowania chodnika. Zgodnie mówią, że w tej chwili ich sytuacja jest tragiczna. — Tu w każdej chwili może dojść do tragedii — Ryszard Matuszkiewicz, jeden z mieszkańców podpisanych pod petycją.





Droga osiedlowa, na zapleczu pawilonów przy ul. Płk. Dąbka jest jedną z bardziej ruchliwych tego typu dróg. Lokalni przedsiębiorcy nasilenie ruchu wiążą z powstaniem w tym miejscu myjni samochodowej.


— W tej chwili komunikacji pieszej praktycznie nie ma w tym miejscu — mówi Ryszard Dymowski, lokalny przedsiębiorca. — Samochody stojące przy myjni zajmują jeden plac, na którym nie powinny stać, bo jest tam zakaz zatrzymywania się i postoju. Interweniujemy, dzwonimy na policję, ale słyszymy wyświechtane slogany. Są poważniejsze sprawy, nie występuje tu zagrożenie życia i zdrowia, czy radiowóz jest zajęty. To jakaś dziwna interpretacja prawa, bo jeśli istnieje znak zakazu zatrzymywania się, to powinien on być bezwzględnie respektowany. 



W dni handlowe parkują tu nawet elblążanie robiący zakupy się na Targowisku Miejskim. Pieszy, który chce tamtędy przejść, musi lawirować między samochodami, a lokalni przedsiębiorcy nie mają gdzie postawić swoich aut. Osoby prowadzące działalność w pawilonach, od dłuższego czasu chcą zainteresować swoją sytuacją władze miasta. Na początku miesiąca spotkali się z wiceprezydentem Elbląga. W poniedziałek, do urzędu miasta zanieśli petycję, pod którą podpisało się sto dwadzieścia osób. 


— Czujemy się zagrożeni korzystaniem z chodnika, ponieważ nie jest on prawidłowo oznakowany — twierdzą w piśmie do prezydenta. — Ruch drogowy odbywa się tu między innymi po chodniku. Ze względu na nasze bezpieczeństwo prosimy w trybie natychmiastowym o oznakowanie chodnika. 



To nie pierwsza próba zainteresowania problemem władz miasta.
— W ubiegłym roku byliśmy u prezydenta — mówi Wojciech Kowalski, lokalny przedsiębiorca. — Obiecano nam, że w ciągu trzech miesięcy powstaną tu zatoczki i problem zostanie rozwiązany. Samochody, oczekujące w kolejce do myjni, miały stać w wyznaczonym miejscu, bezkolizyjnie. To było rok temu i od tej pory nic się tu nie dzieje, jest po prostu strasznie. 
— To jest centrum miasta i ten kawałek ziemi trzeba uporządkować, bo to jest wstyd po prostu — Teresa Ambroziak, właścicielka biura nieruchomości.

naj

Anna Kleina, rzecznik prasowy Prezydenta Elbląga


W tej sprawie odbywało się kilka spotkań z władzami miasta oraz przedstawicielami wydziałów Urzędu Miasta, miedzy innymi w marcu ub. roku. Właściciel myjni, 25 maja 2010 roku, wystąpił do prezydenta Elbląga z prośbą o sprzedaż powierzchni 245 m2 (plac obok myjni). Spotkanie w tej sprawie odbyło się w czerwcu. Do chwili obecnej nie została ona wyjaśniona. Wydział Architektury i Planowania Przestrzennego po raz kolejny zwrócił się do Inwestora z propozycją wspólnego spotkania. Miałoby dojść do niego na początku kwietnia. Obecni będą przedstawiciele kluczowych w tej sprawie wydziałów UM w Elblągu oraz inwestor. Wyjściem z sytuacji wydaje się kupienie przez inwestora działki przylegającej do myjni i utworzenie na niej dodatkowych miejsc parkingowych.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama