Reklama

Ich też ktoś kochał, ktoś po nich płakał

01/11/2010 10:35

Dzień Wszystkich Świętych i następujące po nim Zaduszki, to czas, gdy szczególnie wiele czasu poświęcamy pamięci tych, którzy odeszli. Idziemy na cmentarze, modlimy się, wspominamy, zapalamy znicze, stawiamy kwiaty... Są jednak mogiły opuszczone, zaniedbane, na których brakuje płonącego światełka. Zapalmy je my.

W Próchniku, jednej z dzielnic Elbląga, jest nieduży cmentarz, na którym znajdują się groby przedwojenne i współczesne. Ostatni zmarli pochowani zostali w tym roku.

Mogiły przedwojenne są zdewastowane i zaniedbane. Z większości zdjęto tablice nagrobne. Została tylko jedna. Wyryto na niej napis w języku niemieckim, który informuje, że leży tu Eduard Brauer, urodzony 13 października 1913 roku, zmarły 20 maja 1935 roku. "Mój kochany syn spoczywa z Bogiem. Pokój jego duszy." — czytamy dalej. 

— Tym grobem opiekowała się przez długie lata Maria Siemianow, mieszkanka Próchnika. Uprzątała śmieci, zapalała znicz. Zmarła kilka lat temu — mówi Bogdan Frieske, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Dzielnic Próchnik, Krasny Las i Okolic. — Kiedyś przyjeżdżała tutaj z Niemiec rodzina zmarłego. W ostatnich latach nie zauważyłem, żeby ktoś przyjeżdżał.


Maria Siemianow żyła 80 lat. Zmarła w lipcu 2004 roku. Została pochowana w pobliżu grobu Eduarda Brauera. Teraz groby, i Eduarda, i Marii, są zaniedbane.


Niektórzy z mieszkańców elbląskiej dzielnicy, spontanicznie porządkują teren cmentarza.

— Cztery lata temu jeden z mieszkańców Próchnika usunął na własny koszt krzewy dziko rosnące na cmentarzu — mówi Bogdan Frieske. — Tu była już dżungla. Grób Eduarda Brauera warto byłoby uchronić od zniszczenia, bo to przecież zabytek, ale potrzebne są pieniądze na jego renowację. Czy się znajdą — zastanawia się pan Bogdan.

Groby dawnych elblążan znajdują się też na cmentarzu przy ulicy Sadowej, który powstał w 1910 roku. Pozostało tu niewiele nagrobków, ale są w większości w dość dobrym stanie. 

— Pomniki były poddane renowacji przed ponad dziesięciu laty — mówi Andrzej Dratwa, kierownik Wydziału Administracji Cmentarzy Zarządu Zieleni Miejskiej. — Nie wymagają teraz odnowienia. Dbamy o to, by trawa była zawsze wykoszona. Sprawdzamy, czy nie nastąpiła dewastacja. W lecie na tym cmentarzu zdarzają się spotkania zakrapiane alkoholem.


Cmentarz odwiedza tylko niewielu bliskich z pochowanych tu rodzin. 

— Zgłosił się do mnie mężczyzna, który chciał dokonać ekshumacji swojego krewnego do części nekropolii z pomnikami — mówi Dratwa. — Wiem, że uzyskał na to zgodę. 
Płyty nagrobne na cmentarzu przedstawiające wartość artystyczną bądź historyczną. W lapidarium są nagrobki zmarłych mieszkańców miasta, m.in. Pokropa, Landgrafa, Sterna, Winklera, Zimensa, Hirscha.


Zachowały się też nagrobki pradziadków obecnej kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Państwo Emil i Emma Drange mieszkali w początkach ubiegłego stulecia przy Tannenbergalle 45 (dzisiejsza aleja Grunwaldzka 63). Ich kamienica, zwana Domem Kataryniarza, znajduje się tu do dzisiaj. Emil Drange był sekretarzem urzędu miasta. Z przyczyn zdrowotnych w 1910 roku odszedł z pracy, a zmarł trzy lata później. Emma Drange zmarła w 1935 roku — najprawdopodobniej po długiej chorobie — w szpitalu przy obecnej ul. Związku Jaszczurczego.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama