Reklama

II liga: Concordia Elbląg - Stal Stalowa Wola 0:1

05/08/2012 00:00

Przez cały mecz był silnym punktem drużyny. Aż do 90 minuty, kiedy to po niefortunnej interwencji, głową skierował piłkę do własnej bramki. Piłkarze Concordii Elbląg przegrali na rozpoczęcie przygody z II ligą ze Stalą Stalowa Wola 0:1 po samobójczej bramce Szymona Sadowskiego.

- Szkoda, że ta samobójcza bramka przytrafiła się najmłodszemu zawodnikowi na boisku (Sadowski ma 18 lat - red.), który przez cały mecz grał bardzo dobrze - powiedział po meczu Adam Boros, trener piłkarzy Concordii. - To była jedna błędna decyzja, zamiast wybić piłkę nogą zdecydował się na szczupaka. To jest sport, takie rzeczy się zdarzają. Trudno będzie się z tego podnieść - dodał.

A wcześniej zauważył. - Mieliśmy bardzo mało czasu, żeby przygotować się do rozgrywek, wzajemnie poznać i to było dzisiaj widać na boisku, zwłaszcza ich "usztywnienie" w pierwszej połowie. Później z nich ta presja zeszła. Spodziewaliśmy się, że zespół gości jest doświadczony i to było widać na boisku, lepsza organizacja gry, lepsze operowanie piłką. My tak naprawdę zagraliśmy dobrze w tylko jednej formacji - obronie. Chociaż wcześniej przeciwnicy stworzyli sytuacje, to mogliśmy ten mecz zremisować.

Pierwszy występ Concordii w II lidze na stadionie przy ul. Agrykola obejrzało ok. 400 widzów. Od początku więcej na boisku do powiedzenia mieli goście. I już w pierwszych minutach byli blisko zdobycia gola. Tylko, że w zespole gospodarzy najlepiej prezentowali się obrońcy, z każdą minutą coraz lepiej rozbijający akcje rywali. Aż do 90 minuty. Wtedy bezradny okazał się nawet Michał Kopka, bramkarz Concordii, który wcześniej popisał się kilkoma dobrymi interwencjami.

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że przyjeżdżamy do beniaminka, który był niespodzianką. Widzieliśmy, że będzie go cechowała determinacja, wola walki i tego gospodarzom dzisiaj nie można było odmówić. Mogliśmy otworzyć sobie wynik w dwóch pierwszych minutach, w których stworzyliśmy sobie dwie klarowne sytuacje. Nie udało się. I truchleliśmy o wynik do 90 minuty. Przeciwnik grający u siebie i dobrze z kontry mógł w każdej chwili doprowadzić do zwycięstwa - powiedział po meczu trener Stali Mirosław Kalita. - Pech dopadł obrońcę gospodarzy, skierował piłkę do własnej bramki. Skoro moi napastnicy nie potrafili strzelić gola, to chcę podziękować zawodnikowi gospodarzy za tę niefortunną interwencję, bo na remis na pewno dzisiaj nie zasłużyliśmy.
AKT

Concordia Elbląg - Stal Stalowa Wola 0:1 (0:0)
0:1 - Sadowski (90, sambójcza)
Concordia: Kopka - Masztaler, Sadowski, Sambor, Bogdanowicz, Wiercioch, Szuprytowski (46 Szmydt), Zawierowski (46 Florek), Nadolny (79 Drewek), Stępień, Zejglić


[gallery=4]34152[/gallery]
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=U6JC40EsEQI[/youtube]
[football]60, 1[/football]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama