Reklama

Jachtem na Zalew Wiślany

23/10/2015 09:06

Sprawa swobodnej żeglugi na Zalewie Wiślanym, przepływie przez Przesmyk Piławski oraz ewentualnego przekopu na Mierzei Wiślanej, ciągle wraca i jest nagłaśniania zwłaszcza podczas kolejnych kampanii wyborczych. Dawniej elblążanie nie mieli takiego problemu. Nie było granicy na Zalewie i na Mierzei.

Uroki pływania po tym pięknym, ale mało wykorzystywanym akwenie wodnym, obrazuje niniejsza relacja, przedstawiająca przepływ jachtem z Elbląga w stronę Królewca (obecnie Kaliningrad) latem 1944 roku. Sześciu członków sekcji młodzieżowej elbląskiego jacht klubu postanowiło wybrać się drogą wodną do miasta Immanuela Kanta. Swój rejs oraz spostrzeżenia przedstawili następująco.
(…) W elbląskim jacht-klubie wynajęliśmy w sobotę lekką, zadaszaną łódź (niem. Haffjolle) o nazwie „Frisch Auf”, typową łódź żaglową używaną na wodach Zalewu. Z wynajęciem łodzi nie było problemu, ponieważ była wojna i liczba żeglarzy pływających po Zalewie i uprawiających żeglarstwo mocno spadła. Mieliśmy do wyboru łódź z nieco cięższym kilem „Steinort” albo „Wiking”, ale zdecydowaliśmy się na „Frisch Auf”. Zresztą tą łodzią pływaliśmy zawsze z początkiem wiosny w kierunku Zalewu Wiślanego, do „Ostwinkel” (Wschodni Winkel - obecnie Zatoka Elbląska), do Tolkmicka i do Krynicy Morskiej. [piano] Spotkaliśmy się więc przy ul. Portowej i po szybkim przeglądzie łodzi, złożyliśmy na niej wszystko to, co jest potrzebne podczas rejsu. Sprawdziliśmy dwukrotnie żagiel, a szczególnie tzw. żagiel balonowy. Na szczycie masztu załopotał nasz klubowy proporczyk, żeby strażnik portowy wiedział, gdzie łódź z załogą się znajduje. W końcu postawiliśmy żagle i ruszyliśmy w drogę. Pogoda była doskonała, a słońce pokazywało się z jak najlepszej strony. Był też lekki wiaterek, a jak wiadomo – bez wiatru nie ma radości żeglowania. Niedługo potem osiągnęliśmy Dom Pod Siedmioma Szczytami w Nowakowie. Tutaj nasz bosman Günter Lamga oznajmił, że dalej musimy naszą łódź holować. Zeszliśmy na ląd i do masztu przywiązaliśmy liny. Idąc po wale nadrzecznym, między innymi przez małą osadę i przystań Schiffsruh (po wojnie Zacisze) ciągnęliśmy naszą łódź aż do „Ostwinkel”. Tu wreszcie powitała nas mała bryza! Wskoczyliśmy szybko na łódź i rozpoczęliśmy rejs w kierunku Krynicy Morskiej. Ale wkrótce, ku naszej rozpaczy, nawet ten mały szkwał… zasnął! Gdy zastanawialiśmy się, co robić dalej, jeden z nas postanowił „kupić wiatr”. Poszedł na stronę dowietrzną i rzucił feniga za siebie, w błyszcze lustro wody Zalewu… Ale los się nad nami nie zlitował więc czekając na wiatr, rzuciliśmy kotwicę. A przecież to były nasze ferie i chcieliśmy jak najszybciej płynąć do przodu. Wreszcie zerwał się lekki wiatr i wnet osiągnął moc 3 stopni. Pojawiła się więc perspektywa, że osiągniemy założony na ten dzień cel. Na rufie spuściliśmy tampon na wodę ponieważ nasz kolega Horst Schütz postanowił wykąpać się w Zalewie. Horst skoczył do wody i zniknął na chwilę, a my pomyśleliśmy że popłynął on sobie w głębie, na spotkanie z bogiem wód, chmur i deszczu - Neptunem. Podobnie jak inni, młodzi elblążanie, my też zwaliśmy go „Nepper” (Łotr). Było już późno, gdy przybyliśmy do Krynicy Morskiej. Spotkaliśmy wielu znajomych, a niektórzy z nich byli tu już wystarczająco długo i chcieli następnego dnia żeglować do Elbląga. Następnego dnia, wczesnym rankiem, gdy słońce zajrzało do naszej kajuty, zjedliśmy śniadanie i ustaliliśmy plan na nadchodzący tydzień. Tego dnia wiatr i fale Zalewu skierowały nas w stronę Tolkmicka. Ten stary port zrobił na nas duże wrażenie. Przede wszystkim cumujący parowiec „Tolkemit”, który regularnie obsługiwał trasę Tolkmicko-Krynica Morska. W tolkmickim porcie zastaliśmy dosłownie las masztów cumujących tutaj łodzi rybackich, słynnych tolkmickich lom. Zalew Wiślany był znanym nie tylko w regionie „rajem żeglarzy”, a przy małym wietrze można było pokonać trasę Tolkmicko-Krynica Morska tam i z powrotem. Ale gdy ten wiaterek dmuchał prosto w twarz, trzeba było pływać zygzakiem by ten cel osiągnąć. W drodze powrotnej do Krynicy Morskiej spotkaliśmy na wodach kolegów z Elbląskiego Towarzystwa Żeglarskiego – Zalew Wiślany. Płynęli na smukłej łodzi „Nixe” (Rusałka) i również mieli zaplanowane odwiedziny w królewieckim porcie. W Krynicy Morskiej zacumowaliśmy w pobliżu Mola Akcyjnego i już wkrótce wieczorem, spacerowaliśmy od tego mola do do Mola A. Zedlera, główną ulicą, w pobliżu wielu domów wypoczynkowych, aż do Parku Zdrojowego. Wszędzie widać było żołnierzy na urlopach z frontu… W poniedziałek około południa postawiliśmy żagiel i obraliśmy kurs na Nową Pasłękę, z wpłynięciem do Braniewa. Z pomocą półwiatru osiągnęliśmy niedługo nasz cel. Z Braniewa wróciliśmy nad Zalew i popłynęliśmy dalej, do Świętej Siekierki (Mamonowo). Tu zaopatrzyliśmy się nie tylko w jedzenie, ale również kupiliśmy śpiewnik oraz książkę z dowcipami i anegdotami. Pogoda stawała się piękniejsza, a wiatr nieco mocniejszy. Stąd popłynęliśmy do leżącego na północ od tego miasteczka portu Rosenberg (obecnie Wiesiołoje) nad Zalewem Wiślanym. Po zacumowaniu porcie, na spirytusowym kocherze, przygotowaliśmy sobie pożywną zupę. Kto pływa, wie jak często pojawia się uczucie głodu, a co mówić o nas 14–17-letnich chłopakach? W porcie Rosenberg miała być legendarna „Prowiantowa Gospodyni”. Mieszkała ona w tutejszym porcie i według wielu opowieści zaopatrywała żeglarzy, rybaków oraz przygodnych ludzi w niezwykle smaczne produkty żywnościowe, a przede wszystkim świeże pieczywo, wypiekane domowym sposobem. „Prowiantowa Gospodyni” przynosiła te produkty żywnościowe z pieczywem prosto na keję, w specjalnych pakunkach, które można było przewiesić przez ramię. Mieliśmy przed sobą długą więc postanowiliśmy zacumować w tym Rosenbergu i odpowiednio się zaopatrzyć. Oczywiście „Prowiantowej Gospodyni” nie spotkaliśmy, chociaż i tak za bardzo w nią wierzyliśmy, ale legenda była piękna. Tej nocy cała nasza szóstka śniła o dużej paczce i niezwykłych przysmakach „Prowiantowej Gospodyni”… Z portu Rosenberg do Królewca było już niedaleko (…).
Lech Słodownik

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama