Reklama

Jestem człowiekiem szczęśliwym

21/12/2012 15:22



Barbara Krajnik, nauczycielka języka polskiego z Wiśniewa (gm. Markusy) maluje, fotografuje, wykonuje witraże, linoryty. Wystawę swoich prac pod tytułem: "Anioły i nie tylko" zorganizowała w sali biblioteki w Żurawcu. Z artystką rozmawia Karolina Krajewska.



— Maluje Pani anioły... Skąd się wziął ten pomysł?


— Szczerze mówiąc, nie wiem. Taki dziwny sposób malowania sobie wybrałam, bo anioły maluję nie pędzlem, tylko... szmatką. Jest to malowanie przez wycieranie. Spodobał mi się ten sposób tworzenia. Daje on dobre efekty. I tak powstał jeden, drugi, trzeci obraz. A pomysł na malowanie aniołów zrodził się w mojej głowie. Gdzieś je widziałam, na fotografii, rzeźby. Anioły, to dobro, radość.



— Maluje Pani też krajobrazy. 


— Krajobrazy Żuław, to mój sztandarowy temat, moje ukochane Żuławy w różnym ujęciu. Są też tutaj dwie prace z pleneru w Jazowej przedstawiające ilustracje do legend żuławskich.



— Co chce Pani przekazać odbiorcy? 


— Chcę, by moje obrazy podobały się ludziom. Nie chcę bulwersować, w jakiś sposób intrygować, czy skłaniać odbiorców do głębszych refleksji, przemyśleń na temat życia, egzystencji. Chcę, żeby ten, który patrzy na obraz odebrał go w sposób bardzo pozytywny, taki radosny, żeby obraz budził jakieś dobre uczucia. 



— Czy musi Pani czekać na wenę twórczą, czy po prostu siada i maluje?


— Bardzo rzadko maluję, żeby oderwać się od codzienności. Zamykam się, siadam i odpycham od siebie różne problemy, ale wtedy nie bardzo mi idzie. Częściej maluję, gdy jestem bardzo radosna. I jak już rozłożę farby, to poświęcam dużo czasu na malowanie. 
Czasami idzie mi bardzo szybko. Wiem co mam zrobić, i jestem pewna, że stworzyłam to co chciałam. Innym razem muszę siedzieć dłużej przy obrazie, dzień, nawet dwa. Zdarza się, że wydaje mi się, iż jest on już skończony, ale następnego dnia patrzę na niego i stwierdzam: to na pewno nie jest to, więc go przemalowuję. Na wystawie jest dużo takich obrazów przemalowywanych po parę razy, póki nie osiągnę takiego efektu, że spojrzę i wiem, że to jest właśnie to. To mi się podoba i na tym etapie powinnam skończyć. 



— Skąd Pani czerpie pomysły?

— W większości maluję z wyobraźni. Pomysł rodzi się w mojej głowie. Ale też dużo fotografuję. Fotografia zatrzymuje ten obraz. Potem go przetwarzam po swojemu i malarsko, szczególnie właśnie krajobrazy.



— Do kiedy czynna będzie Pani wystawa w bibliotece w Żurawcu?



— Na pewno do Świąt Bożego Narodzenia. Każdy, kto zechce może wejść, obejrzeć prace. Pracownicy biblioteki są na miejscu, udostępnią zwiedzanie. 


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama