Reklama

Kierowca, który wjechał w pielgrzymów: "to oni są winni"

24/01/2011 16:40

Pamiętam straszny, przeszywający ból i ciemność. Gdy odzyskałam przytomność, zobaczyłam leżącą obok kobietę. Miała coś wbite w udo. Kolejny obraz to ksiądz z zakrwawioną głową. Próbował podnieść się z ziemi. Usłyszałam też płacz mojego synka. Dotarło do mnie, że stało się coś złego — mówiła w sądzie Sylwia Szczepanik, jedna z uczestniczek feralnej pielgrzymki.

W Sądzie Rejonowym w Elblągu ruszył proces przeciwko 24-letniemu Piotrowi N. Mężczyzna w lipcu ubiegłego roku wjechał w kolumnę pielgrzymów udających się z Elbląga do Częstochowy. Ranne zostały trzy osoby, w tym jedna ciężko. Sprawcy grozi do trzech lat więzienia.



28. lipca, około godz. 17, - to był pierwszy dzień pielgrzymki. Chwilę wcześniej pątnicy minęli Święty Gaj. 
— Przez cały dzień padał deszcz, było ślisko — opowiadała w sądzie Sylwia Szczepanik, jedna z uczestniczek pielgrzymki. — Byliśmy ostatnią, około 50-osobową grupą, która z katedry Świętego Mikołaja wyruszyła do Częstochowy.



Pani Sylwia niewiele pamięta z wypadku. Nie słyszała pisku opon, czy dźwięku silnika.

— Poczułam tylko przeszywający ból i straciłam przytomność — mówi. — Gdy otworzyłam oczy nie mogłam się ruszyć, miałam też kłopoty z oddychaniem. Usłyszałam płacz syna. Ktoś pomagał mu wstać z jezdni. Starałam się go uspokoić, bo panicznie boi się widoku krwi.


Kobieta miała złamanych pięć żeber, stłuczoną klatkę piersiową i krwiaka na płucach. 
Od wypadku mija właśnie pół roku, kobieta nie wróciła do pełni zdrowia. 
— Stłuczona klatka ciągle bardzo boli, problemem dla żony jest zwykłe kichnięcie — mówi Tomasz Szczepanik, mąż poszkodowanej. — Żona jest cały czas na silnych środkach przeciwbólowych, ma problemy ze spaniem, nie wspomnę już o tym, że mamy dwoje małych dzieci — dodaje.

Piotr N., mieszkaniec Świętego Gaju, w poniedziałek w sądzie przeprosił panią Sylwię — wcześniej nie próbował skontaktować się z żadną z poszkodowanych osób. Mężczyzna był już wcześniej karany za spowodowanie wypadku. Teraz nie przyznaje się do winy.
— Jechałem około 80 km na godzinę, czyli z dozwoloną w tym miejscu prędkością — wyjaśniał w sądzie. — Zbliżałem się do łuku drogi, gdy na jezdnię, około 40-50 m przed moim samochodem, wyskoczył mężczyzna w kamizelce odblaskowej. Przyhamowałem i minąłem go. Wtedy zobaczyłem pielgrzymów.

Piotr N. twierdzi, że jego opel omega wpadł w poślizg nie ze względu na nadmierną prędkość, ale wtedy, gdy próbował wykonać manewr obronny.

— Nacisnąłem hamulec, odbiłem w lewo i bokiem uderzyłem w tył kolumny pieszych — wyjaśniał.

— Uderzenie bokiem w pieszych to był manewr obronny — dopytywał sędzia Rafał Matysiak.

— Gdybym uderzył czołowo, doszłoby do tragedii. Zachowałem jednak zdrowy rozsądek — tłumaczył oskarżony. — Wybrałem mniejsze zło, mniej osób ucierpiało.


Zdaniem mężczyzny do wypadku nie doszłoby, gdyby kolumna była dobrze zabezpieczona. Porządkowy w kamizelce odblaskowej powinien jego zdaniem iść kilkadziesiąt metrów za kolumną pieszych.

— A samochód zabezpieczający powinien jechać na końcu kolumny, a nie w środku — dodał.


Mężczyzna tłumaczył przy tym, że gdy są organizowane pielgrzymki do Świętego Gaju, to porozwieszane są plakaty informujące o tym. Nie spodziewał się, że dobrze mu znaną drogą może iść tego dnia kolumna pieszych.

— Pielgrzymka była zabezpieczona tak, jak należy — uważa Ryszard Tomaszewski, porządkowy, który na pielgrzymce zamykał kolumnę pieszych. — Było trzech porządkowych, odpowiednio przeszkolonych. Każdy z nas był ubrany w kamizelki odblaskowe, miał lizaka i gwizdek.


Uczestnicy pielgrzymki powątpiewają również w prędkość, z jaką miał jechać Piotr N. 

— Rozmawialiśmy z kierowcami, którzy najechali na ten wypadek — opowiada jeden z pielgrzymów. — Przyznali się, że jechali 110 km na godzinę, a on ich wyprzedzał.


Mimo tak tragicznego początku, pielgrzymka nie została przerwana. Pątnicy udali się do Częstochowy, m.in. w intencji szybkiego powrotu do zdrowia rannych osób. 

rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama