Reklama

Kto tu tak śmieci? Na dzikie wysypiska
 nie ma mocnych


14/05/2013 18:48

Na drodze prowadzącej z Elbląga do Raczek Elbląskich ktoś urządził sobie dzikie wysypisko śmieci. Okoliczni mieszkańcy nie mają wątpliwości — śmiecą mieszczuchy. Urzędnikom problem jest znany. Przyznają, że walka z nielegalnymi wysypiskami śmieci przypomina walkę z wiatrakami. I liczą, że sytuacja ulegnie poprawie po wejściu w życie tzw. ustawy śmieciowej.

O dzikim wysypisku śmieci powiadomił nas Czytelnik, zaniepokojony widokiem, który ogląda codziennie z okien samochodu przejeżdżając obok feralnego miejsca. 

— Jadąc drogą z Elbląga do Raczek Elbląskich, za wiaduktem, widać prawdziwe śmietnisko — mówi mężczyzna. — Zadziwiające jest dla mnie to, że gdy tak dużo mówi się o ekologii, ochronie, nic się z tym nie robi. Czy naprawdę jest tak ciężko złapać osoby za to odpowiedzialne?

Władze gminy Elbląg, do których należy ten teren, doskonale znają problem. To miejsce było już wielokrotnie sprzątane. Problem jednak za każdym razem powraca.
— Sprzątniemy je i tym razem. Śmieci znikną stamtąd jeszcze w tym tygodniu — zapewnia Zygmunt Tucholski, zastępca wójta gminy Elbląg.


Urzędnicy i okoliczni mieszkańcy nie mają wątpliwości. Za jakiś czas ponownie w tym miejscu wyrośnie hałda śmieci.
— Ludzie nie mają skrupułów. Liczą się pieniądze. Chcą zaoszczędzić na opłacie za wywóz śmieci, więc wyrzucają odpady byle gdzie — mówi jeden z mieszkańców gminy Elbląg. — Nie obchodzi ich, że to przecież ktoś będzie musiał uprzątnąć. Jadą na wieś i wydaje się im, że mogą tu zrobić wszystko. To naprawdę drażniący problem.

Ludzi, którzy podrzucają śmieci, należałoby złapać na gorącym uczynku. To zadanie niezwykle trudne. Takich dzikich wysypisk w okolicach Elbląga jest więcej. Tylko w ostatnim czasie na terenie gminy Elbląg uprzątnięte zostały dwa. W Nowym Polu wywieziono kilka ciężarówek odpadów.

— Za tą jedną akcję zapłacimy kilka tysięcy złotych — mówi Tucholski. — Niestety, takie wysypiska to nasz stały problem. Śmiecą zarówno miastowi, wędkarze, a w mniejszym stopniu również i mieszkańcy gminy. Niestety, nie mamy straży gminnej. Jesteśmy wobec takich osób bezsilni. Zdarza się, że np. dzięki dokumentom odnalezionym na wysypisku dotrzemy do osoby, która wyrzuciła śmieci. To jednak niezwykle rzadkie przypadki.

Osoby, które śmiecą z reguły wybierają miejsca ustronne. Ważny jest również dogodny dojazd. Bo na nielegalnych wysypiskach można znaleźć wszystko: od części sprzętu AGD, RTV, przez gruz, po części starych samochodów, odpady fabryczne.
— Ludzie podjeżdżają samochodami, wyrzucają śmieci i jadą dalej — mówi wędkarz, który w Raczkach Elbląskich bywa dosyć często. — Nie obchodzi ich, że zostawiają za sobą wysypisko. Nie mam wątpliwości, że w większości to dzieło mieszkańców miasta.

Władze gminy liczą na to, że problem nielegalnych wysypisk stanie się mniejszy, gdy w życie wejdzie tzw. ustawa śmieciowa. W myśl nowych przepisów każdy będzie zobowiązany do zapłaty za produkowane przez siebie odpady.

— Warto zaznaczyć, ze z tym problemem zmagają się wszystkie samorządy. Oczywiście nie liczymy na to, że po wejściu nowych przepisów, nielegalne wysypiska znikną w ogóle. Być może jednak nowe zasady opłaty za śmieci trochę unormują sytuację — dodaje zastępca wójta. — Nowa ustawa nie jest idealna, ale widać, że może prowadzić do lepszego.
naj
[gallery=4]43531[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama