100 tysięcy złotych. Tyle chcieli dać urzędnicy miejscy za wymyślenie strategii promocji Elbląga. Nikt się nie pokusił. Jak będzie tym razem? Czy Elbląg ma szansę stworzyć produkt przyciągający turystów na miarę gdyńskiego Opener"a, mrągowskiego pikniku Country czy gdańskiego Jarmarku Dominikańskiego?
Póki co, mamy Piekarczyka, kilka ciekawych imprez i billboardy informujące o tym, że "Elbląg jest malowniczy". Urzędnicy się starają. Przed sezonem ogłosili przetarg na opracowanie strategii promocji miasta. Nie znalazł się jednak nikt, kto chciałby to zrobić za proponowane przez nich pieniądze.Zapytaliśmy specjalistów, ile kosztują strategie miast:
— Strategia promocji jest jak szycie na miarę. Na cenę składa się kilkanaście czynników. W tym liczba ludności, specyfika miasta czy zakres usług jakie miałaby obejmować ta strategia. — wyjaśnia Adam Jaczewski ze Stowarzyszenia Wspierania Rozwoju Miast i Regionów i innych podmiotów.
Podobnego zdania jest Robert Stępkowski z portalu o marketingu miejsc. — Ceny są bardzo rozstrzelone. Łódź za swoją strategię zapłaciła 600 tysięcy złotych, Radom 400 tysięcy złotych, a 17-tysięczna Rawa Mazowiecka 48 tysięcy złotych — podaje przykłady Stępkowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!