Reklama

Lekarze z wojewódzkiego przed sądem."Żoną zajęli się tragicznie"

19/11/2013 12:50

Zajęli się moją żoną tragicznie, położyli jak psa, wyzwali od pijaczek — wspomina Adam B. tamte tragiczne dni. Jego żona trafiła do szpitala wojewódzkiego w listopadzie 2011 r. Cztery dni później zmarła. Prokuratura oskarżyła czworo lekarzy o nieumyślne spowodowanie jej śmierci. Medycy nie przyznają się do winy.

Od śmierci Wandy B. w najbliższą niedzielę upłyną dokładnie dwa lata. Dla rodziny kobiety to wciąż bolesne i trudne wspomnienia. Wszystko zaczęło się 20 listopada 2011 r. Tego dnia w mieszkaniu kobiety na pierwszym piętrze odbywało się spotkanie rodzinne. W pewnym momencie kobieta wypadła przez okno.
— Poszła do komputera, chyba chciała firanki poprawić — wspomina dzisiaj Adam B., mąż kobiety.

Czytaj również: Lekarze z wojewódzkiego oskarżeni o błąd w sztuce

Kobieta została przewieziona do szpitala wojewódzkiego miał m.in. złamane żebra. Trafiła na oddział chirurgii. Tu po czterech dniach zmarła z powodu niewydolności oddechowej. Według rodziny, kobieta została źle potraktowana przez lekarzy, bo była po alkoholu.

Sprawą zajęli się prokuratorzy z Ostródy. Pod koniec kwietnia tego roku śledczy skierowali do elbląskiego sądu akt oskarżenia. Czworo lekarzy: Dariusz K., Grzegorz M., Aneta O. i Roman W., usłyszało zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi za to kara od trzech miesięcy do 5 lat więzienia.
— Zajęli się moją żoną tragicznie, położyli jak psa, wyzwali od pijaczek — twierdzi Adam B.
Lekarze nie przyznali się do winy. Dzisiaj w sądzie stawił się jedynie Roman W. Nie chciał z nami rozmawiać.

Sąd podczas wtorkowej rozprawy przesłuchał dwoje lekarzy, m.in. neurochirurga, który był wzywany na izbę przyjęć, dokąd najpierw trafiła Wanda B.
— Zostałem wezwany na izbę przyjęć na konsultację. Pacjentka była przytomna, siedziała na wózku. Badanie nie wykazało niczego neurochirurgicznego do operacji — zeznał m.in.

Jak dodał, Wanda B. skarżyła się na bóle w klatce piersiowej. Kobieta miała pełną orientację co do czasu i miejsca, w jakim była.

Kluczowe znaczenie w tej sprawie może mieć opinia biegłych ze Szczecina, jaką uzyskała Prokuratura Rejonowa w Ostródzie.
— Wynika z niej, że moja żona od razu powinna zostać skierowana na oddział intensywnej opieki medycznej, a nie na oddział chirurgii. Gdyby tak się stało, to by została uratowana i dzisiaj by żyła — kończy pan Adam.

Kolejna rozprawa odbędzie się 14 stycznia. Sąd przesłucha tego dnia jeszcze jednego świadka.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama