Jeżeli ktoś obudziłby mnie w nocy i kazał natychmiast wystąpić, byłabym od razu gotowa do wyjścia na scenę — mówi Magdalena Poronin. Koncertowanie odłożyła jednak na dalszy plan, żeby uczyć młodzież niezwykle trudnej sztuki śpiewu operowego.
Sporo migrowałam — pochodzę z Inowrocławia, szkołę kończyłam w Bydgoszczy, a męża mam z Koła — i to w sumie trochę dzięki niemu wylądowałam nieco ponad trzy lata temu w Elblągu. Mój mąż również jest muzykiem — gra w orkiestrze wojskowej i akurat tutaj go przydzielono — opowiada Magdalena Poronin, która do Elbląga przyjechała z Giżycka, które też nie jest jej rodzinnym miastem.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!