Władze Startu Elbląg poinformowały, że wycofują z rozgrywek drugi zespół piłkarek ręcznych, występujący do tej pory w I lidze. Mimo że zespołu nie ma, to miasto jak na razie nie zamierza wstrzymać wypłaty stypendiów. Z taką decyzją nie zgadza się część środowiska sportowego.
— To była dla nas trudna decyzja — mówił podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Krzysztof Święcicki, prezes Startu, o wycofaniu drugiej drużyny z I ligi. — Wiemy jak wygląda stan kadry pierwszego zespołu, siedem podstawowych zawodniczek leczy kontuzje. Z drużyny rezerw musieliśmy przesunąć kilka zawodniczek do zespołu występującego w superlidze.Zbigniew Urbaniak menadżer Elwo Etna Elbląg (futsal)
— Za co te pieniądze mają być zostawione skoro zespół jest rozwiązany. Przecież nikt nikomu pieniędzy za darmo dać nie może. Trzeba brać udział w rozgrywkach i prezentować pewien poziom, bo za to przecież otrzymuje się wsparcie finansowe, a nie za samo trenowanie.
Mirosław Pelc, prezes Concordii Elbląg (piłka nożna)
— Nie do końca jestem przekonany, czy jest jest to zgodne z uchwałą Rady Miejskiej. Każdy zespół podpisuje umowę na określoną kwotę, a w tym przypadku skoro nie ma zespołu, to nie powinno być także pieniędzy. Jest to nowa sytuacja, którą pewnie musi zając się rada.
Jerzy Kruszewski, kierownik I-ligowego zespołu Wójcik Meble Elbląg (piłka ręczna mężczyzn)
— To nie jest dobra sprawa, nie ma I ligi to nie ma stypendiów, tak powinno być. Na dzień dzisiejszy obowiązują takie przepisy, że jeżeli nie prezentuje się pewnego poziomu to stypendium powinno być cofnięte. W tym przypadku część zawodniczek nie będzie miała możliwości gry, czyli nie spełni tych warunków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!